wtorek, 6 października 2015

Jarmark staroci

O takim targu-bazarku słyszałam już nie raz, ale nigdy na czymś takim nie byłam. Sprawdziłam jarmark w Bytomiu TUTAJ i akurat trafiło na mój urlop w Polsce, więc wybrałam się tam na spacer z bratem i jego rodziną.


Na jarmarku mnóstwo przedmiotów leży na ziemi na rozłożonych kocach, ewentualnie na stolikach. Najbardziej urzekły mnie meble! Piękne rzeźbienia i zdobienia. Krzesła, stoliki, siedziska, szafy, kredensy... Jednak nie było tego tak wiele, jak babcinych porcelan czy kryształów. Pojawiły się też stoiska z koronkowymi obrusami, narzutami czy serwetami, wiele obrazów w ramach w starym stylu lub po prostu same ramy. Piękne były także zdobione lustra, grzebienie, szczotki do włosów niczym od historycznych księżniczek. Przewiele porcelanowych figurek, zegarów czy starych zabawek. Zdarzały się też takie przedmioty niczym prosto do muzeów jak bardzo stare żelazka, homonta czy inne urządzenia. Było także wiele lamp i książek.
 













Nie wybrałam się tam  w celu zakupienia czegoś, ale bardziej z inspiracji czy ciekawości.
Ceny pojawiały się jedynie na meblach i to nie na wszystkich. O inne rzeczy trzeba było zawsze zapytać wystawiającego towar (nie zawsze była ta osoba na stanowisku). Muszę stwierdzić, że ceny były strasznie wygórowane. Nie pytałam o towar, na każdym stanowisku, ale autko rozmiaru powiedzmy małego chleba, wykonane z metalu, który przez lata zardzewiał, ale farba była nadal dobrze widoczna na błotnikach czy masce wyceniono na 200 zł. Bardzo podobny model, a nowy, nie zardzewiały, ale też nie pomalowany w sklepie Beales kosztuje około 40f. To przecież prawie tyle samo!





Chodzi o ten typ samochodziku. Sprawdzę w Anglii dokładną cenę i ewentualnie ją zedytuję.


Szkoda, że porcelana, zastawy, zegary, kryształy i inne tego typu rzeczy, które znajdują się na mieszkaniu mojej babci, która mogłaby się (w końcu) tego pozbyć, są wyceniane tak drogo.
Ten jarmark przypominał mi taki angielski car-boot (zrobię o tym post po powrocie do Anglii - odwiedzę znowu jakiś), gdzie ludzie przynoszą właśnie takie rzeczy, których chcą się pozbyć z domu, stare "graty", które wyceniają bardzo tanio, w większości na 1f lub 2f (ale cena też jest zależna od przedmiotu). A w Bytomiu wyglądało to jakby ludzie chcieli się na tych "gratach" wzbogacić.

Mogę zachwalić jednak meble, jak pisałam wcześniej urzekły mnie. Tapicerki często było do wymiany lub do wyprania, a drewno do oczyszczenia. Spodobało mi  się jedno krzesło w cenie 450zł. Poniżej przedstawiam podobne krzesło, ale w innych barwach, z Dunelm za 129f. Jak myślicie, które posłuży dłużej? Takie nowe czy stare? W mojej opinii stare, ale na polskie realia, angielskie meble się różnią, nie wiem jak może być akurat z tym modelem :)


 Polecam odwiedzić taki jarmark osobom, które poszukują unikatowych przedmiotów lub lubią po prostu modernizować stare. Na poranny spacer też polecam :)

Pozdrawiam,
Patrycja



2 komentarze:

  1. Uwielbiam takie bazary - w moim mieście też jest taki. Niestety na bazarku na kt byłam ceny są zaporowe. Nie wiem czy to przez oprawę tego wydarzenia, czy nazywając coś targiem staroci - ceny wzrastają kolosalnie. I coś co można na portalu za grosze kupić tam jest 10 razy droższe. A zatem oglądam i podziwiam. Ale nie kupuję.
    Zapraszam do mnie po wyróżnienie.
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w Bytomiu też z były wygórowane ceny, a większość przedmiotów wydawała mi się nie do użytku.
      Również pozdrawiam

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...