wtorek, 13 października 2015

Urlop w Polsce

10 dni w Polsce dobiegło końca, teraz na nowo musze się oswoić z moimi dawnymi nawykami, bo harmonogram dnia został zaburzony. Zmianę klimatu przechorowałam w rodzinnym domu, a teraz muszę na nowo wrócić do klimatu angielskiego - mam nadzieję, że odporność będzie wzmocniona na długo. I chociaż wczoraj w Katowicach zawitał już pierwszy śnieg, a tutaj prześwituje słońce, nie mam pojęcia jak dostosować ubiór do pogody.

W mieszkaniu straszny chłód. Ciepełko rodzinnego domu pozostało we wspomnieniach, więc trzeba będzie zacząć więcej grzać... No i aż się boję chłodu jutro w pracy!

Trochę się działo, więc pomalutku będę tworzyła posty, wspominając np.
odwiedzony Festiwal Designu w Łodzi.
Planuję zmienić dekoracje w salonie na bardziej jesienno-zimowe, więc będę też szukała jakichś inspiracji.
Za niedługo też halloween...
Trzeba będzie wyciągnąć zimowe swetry a schować letnie sukienki.
Liebster awards - jeszcze pamiętam.
A może wspomnieć Wam o moim minimaliźmie w szafie na okres trzech ostatnich miesięcy ciąży?
Dodatkowo musze też rozejrzeć się w końcu za łóżeczkiem, wózkiem, wanienką, poczytać kolejne rozdziały o ciąży,  rozejrzeć się za angielskimi kosmetykami dla naszej niuńki i jeszcze coś się z pewnością przypomni, co będzie niezbędne do roboty.

Tylko co?
Nie chce mi się!
Siedze w domu już pół dnia za mną, a ja się chyba z godzinę zbierałam na odwagę, aby wyjść na zewnątrz...
Więc wszystko pomalutku.

Jesienna pogoda mi sprzyjała, było bardzo ładnie, chcociaż z dnia na dzień coraz chłodniej. Wczorajszy śnieg był miłym zaskoczeniem!


Przez to, że tym razem nie podróżowałam do rodziny w dalsze krańce Polski udało mi się poczuć, że odpoczełam! Na dodatek każdego dnia, bardzo często czułam ruchy małej Ali. Jest to ogromna radość dla mnie, bo zazwyczaj mogę się tym cieszyć jedynie wieczorami, gdy kładę się spać i w nocy. Teraz pora wrócić do pracy, więc pewnie mała się znów uspokoi.

Planowałam wpaść z wizytą do ginekologa i do dentysty, ale z obu tych wizyt zrezygnowałam. Wpadłam za to do fryzjera. Jestem zadowola! (co się rzadko zdaża). Bardzo polecam salon Berendowicz i Kublin.
Będę musiała jedynie się nauczyć układać szybciutko te włosy tak jak zrobił to fryzjer, bo po kilku dniach włosy ułożyłam już w kok i schowałam pod czapką :D
Pózniej wybrałam się na spacer po Katowicach.


Wpadłam także do Empiku, po kolejną część książki, którą czytam. Dodatkowo zakupiłam album, który będzie dobrą pamiątką dla naszej Alinki :*

Teraz pora się rozpakować  :D

Pozdrawiam,
Patrycja

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...