środa, 4 listopada 2015

Plusy i minusy mojego mieszkania

Już kiedyś pisałam, że będzie taki post. Zastanawiam się tylko jak go podzielić, bo plusów znalazłam więcej, ale to bardziej można powiedzieć, że jest to seria moich "ulubieńców" wśród dekoracji i sprzętów. Dlatego post o ulubieńcach będzie osobno, a tutaj wady i zalety mieszkania pod względem jego budowy i umeblowania. Dodam, że kolejność punktów nie ma tutaj znaczenia, i że nieprawidłowe usytuowanie mebli było moim projektem i nie jest to coś co mi przeszkadza, dlatego, że wiem jak poradzić sobie z problem.

Nie wiem dlaczego pomyślałam najpierw o minusach... i jest ich też nagle więcej:


WADY:

  • Kolor  ścian!
Magnoliowy? Lekko żółty? Kremowy?
Dlaczego nie są białe? Przecież na tych żółtawych też widać każde zabrudzenie. Jeśli biały jest zbyt zimny, dlaczego nie jasny szary? Bo będzie oziębły i mdły?
Ściany można przemalować, ale pod warunkiem uprzedniego spytania o pozwolenie landlorda (czyli osoby, która nam wynajmuje) lub agencji nieruchomości (przez którą wynajmujemy). Czasami jednak można usłyszeć odpowiedź odmowną, bądź zastrzeżenia do kolorów jasnych, tak aby po naszej wyprowadzce można było bez większych utrudnień przemalować ponownie ściany na magnoliowy; a czasem, że kiedy się będziemy wyprowadzać to my odpowiadamy za to, aby ściany były ponownie w tej samej barwie.

  • Stan tych ścian, dziurawienie, spękanie.
Wprowadziliśmy się do mieszkania, w którym już ktoś mieszkał i miał umeblowane według swoich upodobań, a więc na przykład powieszone wszelkie dekoracje. I tak na przykład, gdybym chciała umieścić obraz nad łóżkiem, nie będzie on idealnie prosto nad nim. W niektórych miejscach są tylko dziurki, w innych gwoździki, które można wyjąć, a gdzie indziej śruby. Ściany są brudne, mają przebarwienia, bądź ślady ich usuwania. Pojawiły się dodatkowo spękania (obok bloku burzyli jeden budynek), niektóre spękania były już kiedy się wprowadziliśmy.


  • Wszystko wykonane niechlujnie.
Niechlujnie pomalowane ściany widać na zdjęciach, kafelki w łazience tak nie rażą po oczach, ale kiedy je chciałam umyć aż po sam sufit przestraszyłam się, że może na mnie spaść pół ścianki... źle uciętych dywanów też nie da się dostrzec, jedynie przy odkurzaniu.








  • Kolor i typ dywanów oraz wykładzina w łazience.
Kolor dywanów! No proszę Was! To jest wygodne dla Landlorda, ale nie dla mieszkającego. Z drugiej strony, gdyby były jasne to kiedy się wprowadzaliśmy byłyby z pewnością już bardzo poplamione i zniszczone (co nie znaczy, że na tych ciemnych plam nie widać!).
Wykładzina w łazience jest dla mnie dziwnym pomysłem, bo w Polsce zazwyczaj wszyscy mają kafelki, w Anglii jeszcze kafelek nie spotkałam u nikogo. Minus tej wykładziny, że źle jest podocinana i woda dostaje się pod nią.







  • Deski przypodłogowe oraz framugi
To, że są to standard, ale znowu zawsze te same! Białe, kurzące się i brudzące. Brud wchodzi w rowki, które ciężko później umyć.










  • Piec na wodę, aby mieć gorąca wodę podczas kąpieli.
Nie umiemy go nastawić, aby pracował samodzielnie. Dlatego włączamy go codziennie na około 2 godziny. Przypuszczam, że i tak ma termostat, ale wyłączamy go z prądu, żeby troszkę zaoszczędzić. Trzeba jednak czasu, aby woda się zagrzała i należy pamiętać, aby go wyłączyć. Wodę grzejemy codziennie, chyba ze wolimy skorzystać z prysznica. Gorąca woda do prysznica jest zasilana skąd indziej. O to jak ustawić ten piec pytaliśmy w pani z agencji, ale ona sama nie wiedziała.


  •  Kaloryfer w salonie
No na samym środeczku! hehe. A byłoby to idealne miejsce na szafkę rtv :) Telewizor stoi więc gdzie indziej, a na przeciwko sofa, ale żeby nie była za daleko to zdecydowałam się postawić ja na środku i... kaloryfer! Nie chciałam zasłaniać źródła ciepła. Teraz ustawione jest idealnie, nie mogę narzekać.



  • Wnęka w salonie
Jest bardzo popularna w domach i mieszkaniach angielskich, jednak... nigdy nie wiem co tam umieścić, jak to ma wyglądać. Kiedy idę ulicami i spojrzę w czyjeś okno to jest tam tył telewizora... Postanowiłam poćwiczyć kreatywność i jej niczym nie zasłaniać.


  • Kabel w salonie
Tak sobie wisi... prawdopodobnie do podłączenia telewizji. Nie wiemy jednak jakiej, a kiedy zdecydowaliśmy się na daną sieć, podłączono kolejny kabel, za to ten sprytnie postarano się ukryć.


  • Pająki.
Nie zdarzają się często, ale jednak. Od lipca pryskam ramy okien czerwonym Rajdem na owady i problem jest rzadszy. Dla tych co się nie boją to to pewnie nie jest problem, ale dla mnie olbrzymi, szczególnie kiedy wejdą do środka ogromne pająki (wielkości takiej, że ciężko przykryć je szklanką) :( brrr. Na szczęście odwiedził nas taki tutaj tylko raz, co nie znaczy, że inne nie były też wielkie.


  • Białe meble.
Białe meble to była maja wizja i na pewno jej nie żałuję, ale wadą białych mebli jest to, że bardzo szybko można na nich dostrzec kurz i zabrudzenia. Szybko się też przebarwiają i brudzą.



  • Brak dodatkowej części szafy
Mój błąd! Planowałam, ale tez sprawdzałam budżet i teraz trochę żałuję, bo obok szafy stoi kosz na pranie - a tak byłby w szafie, a nad nim półki i kolejne dobre miejsce na kolejne akcesoria. Zastanawiałam się nad dokupieniem, ale już niedługo ten pokoik będzie wyglądał całkiem inaczej i większa szafa się w nim nie zmieści.


  •  Sofa z oparciem bez podgłówka.
Sofa była większą inwestycją, a my ze względu na nasz budżet zdecydowaliśmy się nie wydawać na nią zbyt wiele. Co prawda nie kupiliśmy najtańszej, ale taką, żeby była wygodna i przede wszystkim rozkładana w łóżko. Wygodna jest, jako sofa, bo łóżko jeszcze nie wypróbowane, pojemna też jest, ale muszę stwierdzić, że bardziej nam służy jako leżanka. Ja z lewej, a mąż z prawej. Siedzimy na niej czasem... ale zaraz schodzimy do pozycji leżącej, a to dzięki temu, że nie ma o co oprzeć głowy.


  • Wybrane miejsce na toaletkę, telewizor i komputer.
To problem wynikający z mojego projektu i rozplanowania wszystkiego, ale też z premedytacji, bo na takie problemy można znaleźć dobre rady.
Telewizora nie powinno się ustawiać na przeciwko okna, w szczególności kiedy z tej strony świeci słońce - i ten problem nie byłby męczący, gdybyśmy od razu zakupili zasłony.
Monitor komputera jest ustawiony w dobrym miejscu, ale znowu słonce świeci w oczy, wiec znowu potrzebna jest zasłona (kiedy już zakupimy mebelki dla małej, biurko będzie usytuowane gdzie indziej).
Lustro nie powinno również być ustawione na przeciwko ściany z oknem, gdyż zawsze jak będziemy się w nim przyglądać będziemy zasłaniać sobie światło. Rozwiązaniem (którego nie zastosowałam) jest zamontować lampkę. Ja korzystam z drugiego większego lustra ustawionego obok, gdyż światło wpada w nie pod kątem.


  • Zagrożenie grzybem.
Problem wiekowości domów w Anglii... przynajmniej tak mi się wydaje, bo wcześniej miałam już taki problem, z resztą tak jak znajomi. Czasem ludzie wprowadzają się do domu i mówią, że wszystko wyremontowane, jak tu pięknie i elegancjo, ale grzyb jest jedynie zamalowany bądź ukryty za płytami gipsowo-kartonowymi, a po jakimś czasie i tak się ujawnia. Tutaj powietrze mamy dość suche i myślę, że nie musimy się obawiać... jednak jest łazienka bez okna. Mala łazienka, w której szybko robi się mała sauna. Jest wentylator, ale prawdopodobnie zatkany. Musimy wiec pamiętać, aby wietrzyć łazienkę "na mieszkanie".









ZALETY

  • Dużo światła.
Mieszkanie jest duże i przejrzyste, pomimo ciemnych dywanów, są przecież jasne ściany i mamy białe meble, nie mamy gęstych firanek, a okna są skierowane na wschód i zachód, wiec zawsze jest jasno.

  • Ciepło.
Nie pamiętam dokładnie ok kiedy, ale chyba już od maja, do polowa września nie mieliśmy potrzeby załączać kaloryferów. Kiedy mieszkaliśmy w angielskiej szeregowce musieliśmy grzać cały rok.
Teraz już pomaleńku będzie robić się chłodno, ale dzięki temu, że mamy elektryczne ogrzewanie wystarczy załączyć kaloryfer w jednym pokoju na krótki czas, aby zagrzać pomieszczenie, w którym przebywamy.

  • Betonowe stropy.
Kiedy Landlord przerabia szeregówkę na mieszkania, stropy pozostają drewniane i zazwyczaj słychać sąsiadów (poniżej lub powyżej). Nasz budynek był przeznaczony od razu na mieszkania, wiec stropy są wylewane. Nie mamy pojęcia co dzieje się na dole, oni raczej tez nas nie słyszą.
Dodam, że kiedy coś się dzieje na klatce schodowej to słychać to bardzo wyraźnie, ale sąsiadów z naprzeciwka już w ogóle.

  • Miejsce parkingowe.
W Polsce był to dla mnie wielki problem pod blokiem. Tutaj jest 16 mieszkań a miejsc parkingowych z zapasem.

  • Dużo kontaktów/gniazdek.
Prawie w każdym kacie, co umożliwia rożne rozmieszczenie szafki rtv, biurek z komputerem, czy łóżkowych etażerek z przeznaczeniem na lampki nocne.


  • Możliwość szybkiego odcięcia prądu w kontakcie/gniazdku.
To bardzo przydatne. Mama mi zawsze powtarzała, ze mam wyciągać ładowarkę od telefonu z kontaktu, a teraz jedynie wyłączamy kontakt jednym przyciskiem. Gniazdka, z których nie korzystamy mogą być cały czas wyłączone.


  • Pralka i lodówka.
Nie w każda osoba wynajmująca udostępnia te sprzęty, a był to dla nas wielki plus. Wcześniej wynajmowaliśmy pokój, więc nie mieliśmy nic oprócz swoich osobistych rzeczy, dlatego lodówka i pralka w mieszkaniu pozwoliły nam zaoszczędzić sporo pieniędzy.


  • Komórka.
Stoi w niej piec, ale obok pieca zmieściły się miotły i mop, przed piecem ustawiłam środki chemiczne, a na piecu zapasy w postaci szmatek, rekawiczek, gąbek itp. W przeciwnym razie musiałabym wygospodarować dodatkową szafkę na te przedmioty.

  • Dużo schowków.
To dzięki meblom Ikea. Nie wszystkie schodki są zajęte lub dobrze wykorzystane, ale to przyjdzie z czasem kiedy będziemy mieć więcej rzeczy :)

  • Kredens
Jest to mebel, który nie był planowany (tak jak toaletka), ale jestem z niego zadowolona. Ogólnie kredens to marzył mi się taki retro, typowy kuchenny, z blatem... a tutaj mamy taki... salonowy. Czy to na pewno kredens?
Na dole trzymamy słodycze i alkohol, a w przeszklonej części, wazony, szklanki, lampki i dodatkowe dekoracje. Chciałabym mieć dwie zastawy kuchenne, wiec z pewnością ta bardziej elegancka znalazłaby się właśnie tutaj.



To już koniec małej wędrówki po moim mieszkanku. Niektóre z wymienionych podpunktów mogą nie być dla kogoś plusem bądź minusem, może nawet nie zwróciłybyście uwagi na przykład na zakurzone listwy czy framugi, ale chciałam w tym poście określić to co moje widziane moimi oczami (dla mojego męża na pewno nie ma aż tyle minusów). Innym razem przygotuję post o domach i mieszkaniach w Anglii. Mieszkałam tutaj w trzech rożnych miejscach (w tym samym mieście), więc wiem trochę czym się to różni. A przede wszystkim czym się rożni budownictwo angielskie od polskiego - to może być dla wielu szok! Dla mnie był. No bo kraj zachodu, ale budownictwo jest zdecydowanie znacznie lepsze w Polsce.

Pozdrawiam,
Patrycja

6 komentarzy:

  1. ciekawie ciekawie, fajnie tak wejść do Twojego domu i zobaczyć jak mieszkasz. :) Swoją drogą myślałam, że w Anglii mieszkania i rozwiązania są bardziej przemyślane.
    Pozdrawiam cieplutko!
    https://bycfit.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam. Ale kiedy się tu przyjedzie zauważa się ich przywiązanie do tradycji i też w jakiś sposób do "staroci". Ostatnią nowinką jaką się dowiedziałam jest to, że kominy w nowych domach to atrapy :D
      Również pozdrawiam

      Usuń
    2. :D haha no nieźle :D ... czasami z niektórymi starociami da się fajne rzeczy porobić, ale to nie zawsze. :)

      Usuń
  2. Witaj, :)
    nominowałam Cię do Liebster Blog Award u siebie na blogu. Pytania znajdziesz klikając w poniższy link.
    https://bycfit.wordpress.com/2015/11/06/liebster-blog-award/#more-374
    Zapraszam do zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja myślę że tam architektura jest badziej słaba. U nas wygląda to chyba lepiej pomimo naszych "fachowców" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! :) a z fachowcami też to inaczej wygląda, jest znaczna różnica, może kiedyś tez o tym napisze.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...