piątek, 20 maja 2016

Jeden roczek! I co dał mi mój blog?

W tym miesiącu minął mi rok blogowania. Nie wiem dlaczego chciałam od początku zrobić o tym jakiś wpis. I zrobiłam, ale analizując co w nim napisałam, stwierdziłam, że nie był odpowiedni na publikację. Przeanalizowałam to jeszcze raz i stwierdziłam, że może lepiej jest napisać: Dlaczego zaczęłam blogować? o tym Jak wygląda mój blog? Czy chcę coś w nim zmienić? czy Jakie czerpię z niego korzyści? A może jesteście też ciekawi dlaczego nazwa Domowo158? Dziś, więc wpis bardziej... osobisty.



Dlaczego zaczęłam blogować?

Blog założyłam, bo uważałam, że marnuję mój wolny czas. Wiedziałam, czym powinnam się zająć i na co go poświęcić, ale prawdą było, że logowałam się ciągle na rożnych portalach i ten czas po prostu traciłam. Dlatego blog miał być moją motywacją oraz sprawić, abym zajęła się czymś bardziej pożytecznym niż przeglądaniem facebooka, demotywatorów i innych kradnących czas domen. Początkowo chciałam na nim chwalić się moimi projektami, jednak żadnego tak na prawdę nie skończyłam. Myślę, też, że są one nie do końca doskonałe... Bo choć od zawsze chcę się zajmować wnętrzami, nie mam do tego żadnego przygotowania. Ale chciałam coś tworzyć, aby się tego samemu uczyć. Wiem, że zaczęłabym *(zaczęłam) więcej czytać na tematy, które mnie interesują i zdobywałabym *(zdobywam) dodatkową wiedzę. 



Wygląd bloga?

Wygląd bloga zmieniałam nie raz i nadal mam ochotę go zmienić. Wiem jednak, że jeśli to zrobię nie będę pewnie i tak zadowolona... Pomału chce go udoskonalać. Ale pomału, nie zależy mi żeby się spieszyć... Myślę, że nie poświecę się całkowicie blogowaniu, są dla mnie ważniejsze rzeczy w życiu, choć nie raz dałam się porwać zasiedzeniu przed komputerem... oj nie raz. 



 Czy chcę coś w nim zmienić? 

Co bym chciała w nim zmienić?... chyba najbardziej to, żeby wpisy były "lepsze". Abym ja była z nich bardziej zadowolona, aby były moje. Na przykład te o inspiracjach chętnie zastąpiłabym czymś, co by pokazywało jak jest u mnie, jak wygląda mój dom. Jednak ciężko jest pokazać coś czego się nie ma... Mieszkamy w wynajętym mieszkaniu, wiele rzeczy nie możemy wykonać, na wiele nie mamy wpływu. Z resztą brakuje mi też pewnie kreatywności, a w moim domu jest zazwyczaj bałagan... Uważam, że posty o inspiracjach nie są mało ambitne, bo choć faktycznie szybko się je pisze, tworzenie zbiorów w danej tematyce rozwija pomysłowość i wyobraźnię. Wygląd przyjdzie z czasem... nie mam tyle czasu, aby się nim zając... czasem o tym czytałam (spójrz niżej na poprawę mojej informatyki), ale potrzebuję na to naprawdę więcej czasu.



Częstotliwość mojego pisania 

Kiedy pojawił się mój pierwszy wpis nie wiedziałam jeszcze, że jestem w ciąży, ale dowiedziałam się o tym 5 dni później. Choć typowych objawów dla pierwszego trymestru nie miałam, to byłam za to potwornie zmęczona. Pracowałam też wtedy po 12 godzin przez cały tydzień, kiedy więc wracałam do domu po prostu padałam jak mucha. Nie pamiętam jak to było przez okres lipiec - sierpień, bo widzę, że wpisów jest nadal mało. We wrześniu poprosiłam o prace po 8 godzin i tak też pracowałam od połowy września... Ależ to była dla mnie ulga! Ile to rzeczy można zrobić w domu kiedy pracuje się na "normalny" etat! wtedy też zaczęłam pisać trochę o ciąży (zakładka o macierzyństwie), bo temat ten był mi bliższy od wszystkich innych. Pracowałam aż do ósmego miesiąca ciąży, więc do grudnia, a później znowu zauważyłam, że jestem zmęczona. Choć nadal czułam się wyśmienicie, na codziennych spacerach potrzebowałam usiąść i odpocząć. W styczniu urodziła się Alinka, ale  mimo to starałam się znaleźć dla Was czas. Nie za bardzo go miałam. Córeczka non stop chciała być przy mnie. I choć jest znaczna poprawa to wciąż nie lubi bawić się sama. W marcu zaczęłam się lepiej wysypiać, a w kwietniu Alinka więcej spała w ciągu dnia... (widać po ilości wpisów :D) tzn śpi tak na prawdę po 40-50 minut, ale za to częściej chodziła na drzemkę. Chyba ja się też nauczyłam bardziej jak ją "rozpoznawać". W maju... no ona jednak już potrafi być 2 godziny bez snu, a jak ją coś zaciekawi to i dłużej. Dodatkowo jesteśmy teraz na 3 tygodnie w Polsce... więc pewnie zajmę się wieloma innymi rzeczami... częstotliwość wpisów jest i nadal będzie więc różna.
  



 Jakie czerpię korzyści z blogowania?

Blog uczy mnie organizacji. Staram się dbać o to, by posty nie pojawiały się zbyt rzadko. Mam listę tematów, które chcę poruszyć i staram się dobrze poruszyć temat, zadbać o każdy ważny punkt. Mimo to mam poczucie, że robię to niedokładanie, i że powinnam na każdy post przeznaczyć więcej czasu. Dodatkowo trzeba dodać jakieś zdjęcia...

...więc z pewnością  poprawiam też swoje zdolności w tej dziedzinie. Mam nadzieję, że jest jakaś poprawa... ja jak na razie jestem z siebie zadowolona (a to u mnie rzadkość). Wiem już, że należy poświecić wszystkiemu więcej czasu, a z tym jest u mnie naprawdę rożnie. Przyznam się Wam jeszcze tylko, że miesiąc temu uszkodził mi się obiektyw, ale aparat był nadal sprawny... do wczoraj. Nagle odmówił robienia zdjęć. Jestem tym załamana :( Mam jeszcze telefon, ale muszę sobie sprawić jednak jakiś sprzęt...
Blog mnie rozwija. Czytam więcej inspirujących historii, szukam informacji na interesujące mnie tematy, wykonuję więcej DIY w swoim domu, więcej kombinuję i dzięki temu się uczę. Mam co chwilę pomysł na wykonanie jakieś nowego projektu, który się narodził w mojej głowie. I chociaż nie zawsze go realizuję, zaczynam uczyć się w jakiś sposób planowania i przystępowania do działania, zapisywania go na papierze. Zmienia to pomaleńku moją osobowość. Zawsze uważałam, że potrzebuję wspólnika do stworzenia własnego biznesu, a dzisiaj wiem, że pomału-pomału, ale jestem w stanie zrobić coś sama.

Czy jest to więc poprawa pewności siebie? Jeszcze tego nie czuję w 100%, ale chyba tak. Chociażby dlatego, że pokazuję tutaj rzeczy w moim domu i moje prace, które raczej zostawiłabym dla siebie. Raczej nigdy nie byłam pewną siebie osobą, łatwo mnie zniechęcić, przestraszyć, szybko się wycofuję, a kiedy tego nie robię mam wrażenie, że się męczę - i w sumie... tak! - zmienia się coś we mnie wewnętrznie :)


Obserwuje Was, czytam co macie do powiedzenia, śledzę Wasze projekty i dzięki temu uczę się czegoś nowego lub czegoś co już wcześniej znałam, ale widzę spojrzenie na dany temat innym okiem, inspiruję się także nowymi tematami. Czas w internecie jest trochę jak przebywanie z innymi ludźmi. Spędzam dużo czasu sama: znajomi i mąż pracują, nie mam przy sobie rodziny czy najbliższych przyjaciół, więc kiedy córka śpi zaglądam w internet.

Blog uczy mnie informatyki. Uważam, że w szkole nie miałam odpowiedniego przygotowania w tej dziedzinie. O ile w gimnazjum pan R. nauczył nas ważnych podstaw co to domena, ile to 1 bit, kilobajt, megabajt itd (dziś i tak wszystko mylę) mieliśmy naukę Microsoft Word, Excel i Power Point (pewnie wszyscy dobrze to znacie), tak w liceum miałam mniej informacji niż w poprzedniej szkole, a w dodatku była to jedynie powtórka... Dlatego zmuszona teraz jestem do grzebania w internecie i szukania informacji jak coś zrobić. Ja chyba nadal nie rozumiem jak działa SEO i jakby mnie ktoś zapytał jak dodałam Instagram na bloga - nie wiem, ale widocznie, gdybym musiała zrobić to drugi raz poradziłabym sobie.  Jest mi bardzo głupio, że jestem taka tępa noga z informatyki. Ale jest poprawa! :D

Blog przypomina mi/uczy mnie gramatyki i ortografii. Kiedy już się nie chodzi do żadnej szkoły i nie spędzało czasu na pisaniu czy czytaniu, zaczyna się popełniać śmieszne błędy. Nie pamiętam, żebym wcześniej miała problem z zapisaniem słowa używany - haha. A dziś niemal źle napiasałam małżeństwo. A dodatkowo, dzięki organizacji wolnego czasu zaczęłam poświęcać jego część na czytanie gazetek czy książek. Poprawiam też znacznie tworzenie własnego tekstu, a także prędkie zapisywania własnych myśli - bo ja mam tak, że najpierw sobie o czymś pomyślę, a później nie umiem tego ubrać w słowa.



Skąd się wzięła nazwa?

Dlaczego nazwa Domowo158?... Liczba 158 jest związana z datą moich urodzin: występują w niej właśnie takie oto liczby 1, 5 i 8 (oprócz 1900). A Domowo... zastanawiam się nad: Domowa, teraz już nie jestem pewna czy nazwa ta nie była już zajęta, czy po prostu nie chciałam, aby nazwa określała w jakiś sposób mnie (choć to nie było zamiarem). Miałam też na uwadze: ulicadomowa, ale wydawało mi się zbyt długie, zastanawiałam się też o angielskiej nazwie homestreet, ale stwierdziłam, że jednak nazwa powinna być po polsku.
Dlaczego się tak uparłam na ten DOM? A dlatego, że każdy z nas go ma lub marzy o tym, by go stworzyć jak najlepszy. Jest to nasza realna arkadia lub arkadia, do której dążymy. Dom to miejsce, które kojarzy się z  miejscem idealnym, bezpiecznym, gdzie czujemy się dobrze, z czymś przyjemnym, gdzie chce się wracać, gdzie chce się być. Kojarzy się z rodziną i z miłością, z miejscem, w którym dorastamy, w którym rozwija się nasza osobowość, w którym często rozwijamy własne pasje...
Dziś myślę, że cyferki w nazwie nie były dobrym pomysłem :P



A jakie Wy macie korzyści z posiadania własnego bloga? Lubicie się nim zajmować? Czy może po dłuższym czasie zaczyna on być udręką lub brakuje Wam pomysłów na nowe tematy? Skąd się wzięły nazwy waszych stron?

Pozdrawiam,
Patrycja

8 komentarzy:

  1. Oprócz korzyści, które wymieniłaś jest jeszcze to, że przebywamy (wprawdzie raczej wirtualnie) z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Zawsze mi tego brakowało, a teraz mam możliwość poznania ciekawych osób, wymiany choćby paru zdań, inspirowania się nawzajem. Blogowanie bardzo wciąga, chciałoby się pisać post za postem, ale pomysły nie przychodzą ot tak sobie na zawołanie. Czasami trzeba się trochę "pomęczyć" aby wymyśleć ciekawy post. Na razie jest to fajne, może kiedyś zacznie nużyć, a może kiedyś blogowanie nie będzie już popularne. Póki co żyjmy chwilą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, co do osób o podobnych zainteresowaniach masz rację :) I z tym że blogowanie wciąga też ;) Co do tematów na posty - ja mam wiele pomysłów, niestety te ostatnie wymagają rozbudowania tematu i długo mi to schodzi :D Żyjmy chwilą :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Gratuluję tego roku, bo blog wymaga wiele cierpliwości i ogarnięcia. A domyślam się, że przy Twoim takim szybkim tempie życia, nie było to jakoś mega proste.
    Ja uwielbiam blogować, robię to już baaardzo długo. Zawsze z przyjemności i nigdy pomysłów mi nie brakuje. Ale to może dlatego, że mój blog nie jest tematyczny, nie jest posegregowany... Raczej nieco chaotyczny misz-masz. Ale kocham swój blog i nie wyobrażam sobie siebie bez pisania :)
    Pozdrawiam i życzę wiele satysfakcji z dalszego blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ostatnio zaczynam bardziej interesować się minimalizmem w życiu osobistym... może uda mi się zrezygnować z kilku rzeczy i będę miała więcej czasu na to, aby zająć się tym co lubię :)

      Usuń
  3. Ja dopiero zaczynam przygodę z blogowaniem i już widzę że to ciężka "praca" wymagająca dużych nakładów czasu, dlatego gratuluję wytrwałości i fajnych pomysłów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A Ty zobaczysz: wciągniesz się ;)

      Usuń
  4. Gratulacje! Ja traktuję swój blog jak rodzinny pamiętnik. Zapisuję wspomnienia, realizuję swoje pomysły, a wszystko uwieczniam na zdjęciach :-) Na pamiątkę! Nie spinam się, aby pisać regularnie, bo nie mam na to czasu, ale staram się być chociaż raz w miesiącu. Poza tym można poznać dużo wspaniałych osób i korzystać z pomocnych rad :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...