wtorek, 10 maja 2016

Własny pokój dla niemowlaka - jak przeprowadzić dziecko

Książki i położne proponują by dziecko było z nami w naszej sypialni przez co najmniej 6 miesięcy, niektórzy proponują nawet dwa lata. Niektórzy rodzice, zwłaszcza Ci, którzy mieszkają w kawalerkach są skazani na pobyt z dzieckiem razem w pokoju, inni nie mają tyle przestrzeni, by pozwolić sobie na tak długi pobyt dziecka w ich sypialni lub po prostu tego nie chcą. 

Kiedy jest odpowiedni czas by dzidziuś zajął pokoik obok?  I jak się do tego przygotować? Własny pokój dla niemowlaka może pokazać mu, że on jest już wystarczająco samodzielny, ale też wprawić go w poczucie samotności, dzieci potrzebują przecież bliskości rodziców.

Sprawdź jak było u mnie z przeniesieniem córki do własnego pokoiku i jak dziś wygląda jej pokoik ;) 






JAK TO BYŁO U MNIE


POCZĄTKOWO:
Pokoik dla córeczki przygotowany był już dawno, ale kiedy Alinka przyszła na świat najlepszym rozwiązaniem było, by spała z nami w sypialni i mieliśmy przygotowany na ten etap jej życia kosz mojżeszowy, który stał zaraz obok naszego łóżka. Jak wyglądają pierwsze tygodnie z noworodkiem pod względem wystroju wnętrza pisałam w tym poście. Trochę rzeczy trzeba było zmienić, a przynajmniej po przekładać, jak na przykład przewijak, ciuszki, które lepiej mieć pod ręką czy kosmetyki. Później pojawił się także czarny zajączek, bo przyciągał on uwagę córeczki (z resztą jak wszystkie noworodki, uwielbiała czarny kolor).

Z czasem pojawiło się pytanie kiedy przenieść ją do już wcześniej szykowanego pokoiku. Z kosza pewnie w końcu wyrośnie, a nie wiadomo jak zniesie przeniesienie do pokoju obok. Wiem, że dało by się łóżeczko przenieść do naszej sypialni... ale czy chciałam? Analizując też co powinnam mieć przy sobie nocą, albo brakło by mi miejsca, albo było by nam nie wygodnie.
Do spania w dzień kładłam ją w różnych miejscach, na sofie, w koszu, w wózku, na naszym łóżku czy w jej łóżeczku. Myślę, że jako maleńki niemowlak jeszcze nie jest wybredna do tego gdzie śpi, ale już za niedługo mogłaby być.


POMALUTKU:
Postanowiłam zacząć ją kłaść na noc w jej pokoiku, kiedy miała równe 3 miesiące. Okazało się, że jej jest to bez różnicy i nawet dobrze śpi, gorzej było... ze mną! Nie miałam jej przy sobie, nie budziło mnie jej wiercenie, kręcenie, okrzyki przez sen. Po trzech miesiącach byłam nauczona już kiedy wstać zanim ona się obudzi, bym mogła trzeźwo pomyśleć co należy zrobić, a nie na szybko brać do karmienia, a w trakcie przypomnieć sobie, że nie sprawdziłam nawet pieluszki.

Uważam, że trzeba przygotować do nowej sytuacji dziecko i siebie. Dlatego pierwszej nocy zostawiłam Alinkę w jej pokoju zaraz po kąpieli kiedy idzie spać. Kiedy obudziła się około północy zabrałam ją do siebie do kosza. Ciężko było się obudzić... tak na prawdę obudził mnie jej płacz, a nie kręcenie się w łóżku... Drugiej nocy, po pierwszej nocnej pobudce zostawiłam ją jeszcze w łóżeczku, a przy drugiej pobudce zabrałam do kosza w  naszej sypialni. Trzecią noc miała spędzić w pokoiku do rana, ale, że musiałam do niej wstawać co godzinę, to zabrałam ją do siebie o szóstej. I tak robię już zawsze kiedy ma trudności z długim spaniem, godzina szósta jest przełomowa (choć ostatnio też wstajemy już o szóstej). Po tygodniu byłam już oswojona z tym, że spała zaraz za ścianą. 


SPRYTNY POMYSŁ:
Początkowo było tak, że budził mnie jej krzyk, biegłam tam i powtórka z rozrywki, szybko karmiłam, a potem zauważałam, że zapomniałam zmienić pieluszkę. Dlatego zostawiałam sobie liściki, na krawędzi łóżka. Zapisywałam na nich godziny, o których karmiłam czy przewijałam ją ostatnim razem co ułatwiało mi rozpoznanie jej potrzeb.


PRZYGOTOWANIE POKOJU:
Przewijak z mojego biurka wylądował na komodzie tam, gdzie miał się znajdować. Mógłby być on też usytuowany na łóżeczku, ale na komodzie jest mi całkiem wygodnie. Dodam, że komoda ma metr wysokości, a ja 160cm wzrostu, więc wyższym dziewczynom powinno być jeszcze lepiej. Minusem przewijaka na tej wysokości jest to, że nie da się do dziecka dobrze nachylić, by je odpowiednio przytulić.
Zadbałam o to by pod ręką znajdowały się czyste pieluszki, chusteczki nawilżające, waciki, sól fizjologiczna do przemywania, notatnik, zamykany kosz na śmieci, termometr (sprawdzam czy temperatura w pokoju jest odpowiednia, ale to nie jest wymóg konieczny) i choć zaczęłam nosić na ręce, w zasięgu wzroku mam też zegarek.
Fotel też wylądował z powrotem w swoim kącie, jest idealny do karmienia.
Kupiłam także zasłonki, by wieczorem zasłaniać zachodzące słońce. W komplecie dostałam też trzy obrazki i abażur do lampy. Króliczka zabrałam ze sobą, a nad przewijakiem zawiesiłam wykonane przeze mnie piórka i sukienki. Muszę wspomnieć o tym, że króliczek stracił już zainteresowanie Alinki, ale piórka za to sprawiają jej ogromną radość. Jak tylko się ją kładzie na przewijaku próbuje się głośno śmiać na ich widok :D
Baloniki zastąpiłam myszkami. Rysunki wykonałam sama, ale myszki są projektem Hayden Williams i znalazłam je na Pintereście. Wykonałam też własnoręcznie drugi komplet pościeli w odcieniach przygaszonego różu i szarości. W łóżeczku mamy pluszaki, których tak na prawdę nie powinno tu być ze względów bezpieczeństwa... Może je wyciągnę kiedy Alinka zacznie buszować niebezpiecznie po swoim terytorium łóżeczkowy. Bardzo przydaje się też karuzela, bo dzięki niej Ala zasypia sama przyglądając się wilczkowi ;)
Nie mamy nadal nocnej lampki w Alinki pokoju. Początkowo świeciliśmy światło lampką z mojego biurka przez całą noc (post) i teraz początkowo też zostawialiśmy tę lampkę włączoną pod łóżeczkiem, aby światło było przytłumione. Niestety uważam, że w pokoju było zbyt jasno. Zastąpiłam więc tą lampkę taką małą wkładaną od razu do kontaktu. Daje niebieskie światło, więc nie razi nikogo w oczy, a dzięki niej mogę z łatwością sprawdzić czy córka śpi, czy już nie, czy wpadła pod kocyk czy może się rozkopała. Potrzebne jest jednak światło, kiedy zmieniam jej pieluszkę - zaświecam więc górną lampę w przedpokoju, a szerokością otwartych drzwi dozuję jasność w pokoiku. Myślę, że przyzwyczaja to już córkę do spania w ciemnym pokoju, bo jak tylko odkładam ją do łóżeczka światło gaszę.
I chyba dla mnie najważniejsze - drzwi mam zawsze otwarte zarówno do jej pokoju jak i do mojego, aby nic nie tłumiło dźwięków i ułatwiało mi się szybkie obudzenie się, kiedy ona będzie mnie potrzebowała.


DZIŚ:
Od rozpoczęcia nocnego spania córki obok w pokoju minął już ponad miesiąc i cieszę się z mojej decyzji.




KIEDY PRZENIEŚĆ DZIECKO 
DO WŁASNEGO POKOIKU


Myślę, że każda/y z Was ma własną teorię i myślę, że jest ona odpowiednia. Biorąc moje doświadczenia w tym temacie - gorzej przeżyłam to ja niż córeczka. Trzeba się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Według autorki książek dla młodych rodziców Heidi Murcoff dobrym momentem na zmianę pokoju dla niemowlaka jest czas, kiedy jego potrzeby ustabilizują się nieco - czyli między 2 a 4 miesiącem, ale decyzja ta zależy wyłącznie od rodziców.



PLUSY Z WŁASNEGO POKOJU DZIECKA


Więcej snu dla dziecka - rodzice często przebywając z dzieckiem w jednym pokoju ulegają pokusie i biorą malca na ręce, gdy tylko wyda jakiś głos. Nieraz obecność rodziców w pokoju wyrwie dziecko z lekkiego snu.

Więcej snu dla rodziców - nawet jeśli nie będziesz chciała wziąć malca na ręce, z niepokojem będziesz przy nim czuwała.

Więcej czasu dla Was razem - nie będę się tutaj rozpisywać ;) Wiercenie się malca w pobliżu może być kłopotliwe.

Kącik dziecka - po dłuższym czasie spania w jednej sypialni, dziecko może mieć trudności z opuszczeniem pokoju rodziców i zajęciem własnego.





JAK PRZEPROWADZIĆ DZIECKO 
DO WŁASNEGO POKOJU
 
1. Staraj się nie przyzwyczajać dziecka do spania w jednym miejscu.

2. Być pewna swojej decyzji - musisz być konsekwentna w przeprowadzce, dotyczy to przede wszystkim starszych dzieci, gdyż mogą one bronić się przed zmianą pokoju.

3. Zadbaj o to, aby malcowi nie zabrakło czułości i miłości. 

4. Dobrym czasem, aby zacząć przeprowadzkę będzie weekend lub urlop. 

5. Początkowo można czuwać przy dziecku do momentu, aż uśnie - nie będzie się czuło osamotnione.

6. Warto tłumaczyć dziecku co się dzieje, i że rodzice są obok - nawet jeśli ma trzy miesiące.

7. Dla starszaków - można zainspirować je tym, że kolega czy kuzynka mają już własny pokoik lub zorganizować mały remont w pokoju starszaka, aby zachęcić go do spania w nim.

8. Przyzwyczajaj dziecko pomału - czyli moja metoda, myślę jednak, że jest ona bardziej egoistyczna i lepiej ją stosować jedynie przy jeszcze maleńkich dzieciach, bo - patrz punkt 2.

9. Nocą musisz być czujna, nie zarzucaj więc kołdry na uszy. Kiedy dziecko zapłacze lepiej szybko znaleźć się przy nim, by nie czuło się samotne.

10. Pozostaw otwarte drzwi w swojej sypialni i w pokoju maluszka - nie będą tłumiły płaczu i krzyków.
11. Kiedy już znajdziesz się przy łóżeczku malca, nie bierz go od razu na ręce. Może wystarczy mu podać jedynie smoczek lub przykryć - nie rozbudzaj niepotrzebnie.

12. Jeśli chodzisz nocą zaspana zostawiaj sobie na krawędzi łóżka liściki, w których napiszesz sobie dla przypomnienia ile godzin temu karmiłaś maleństwo lub przebierałaś. Ułatwi Ci to rozeznanie się w potrzebach dziecka.

13. Zadbaj o odpowiednie oświetlenie w pokoiku, o zegarek, o miejsce do przebrania i do karmienia. Lepiej nie chodzić nocą z malcem po całym domu, bo może go to niepotrzebnie rozbudzić.


A Wy kiedy przenosiliście dzieci do własnego pokoju?
Jak myślicie kiedy jest odpowiedni moment na taką decyzję?


Pozdrawiam,
Patrycja

P.S. Przepraszam, że post jest przygotowany bardziej dla mam niż dla tatusiów, ale myślę, że to częściej one właśnie biegają nocą do maluszka, ale mam nadzieję, że Panowie się równie mocno angażują :)

13 komentarzy:

  1. Ale Alinka ma pięknie w pokoiku :) Wygląda jak prawdziwa księżniczka wśród tych pieleszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas będzie z tym spory problem. Ula ma prawie 4 lata i od urodzenia śpi ze mną, bo dysponujemy jednym pokojem i dużym łóżkiem (na osobne nie było miejsca). Niedługo przeprowadzamy się za granicę do męża i tam Ula będzie już miała swój pokój i swoje łóżko, więc będzie to od razu skok na głęboką wodę. Na razie cały czas twierdzi, że się cieszy ze swojego pokoju, i że będzie spała sama, ale jestem ciekawa czy w praktyce też tak będzie... Ja jestem tak wyczulana na każdy jej ruch w nocy i każdy odgłos, że praktycznie nie miałam jeszcze ani jednej przespanej nocy (przypominam, że Ula ma 4 lata ;) ), więc pod tym względem cieszę się z tej sytuacji i mam nadzieję, że pójdzie jak po maśle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cieszy się na swój własny pokój, więc to już jej jakiś mały krok :) Trzymam kciuki za Was :*

      Usuń
  3. U nas córa ma swój pokój...ale mimo licznych prób, przeprowadzki i tak do nas przychodzi wieczorami. widocznie bardzo nas potrzebuje...
    a naprawdę się staram aby pokoik miała śliczny, hehe...
    Alinka ma cudne królestwo...
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie tak. Ja się nie zdziwię jak moja będzie robiła tak samo w przyszłości :) Dziękuję

      Usuń
  4. bardzo ciepły klimat stworzyłaś swojej córce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny pokoik :) przestrzeń wokół fotela bardzo mi się podoba i te różowe zasłonki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim faworytem są nalejki na ścianie - czy to girlanda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczałkowo były to wykonane przeze mnie girlandy, ale później przykleiłam każdy element z osobna do ściany. Nie był to dobry pomysł, bo elementy się wywijają chyba pod wpływem ciepła z kaloryfera. Już myślę nad czymś nowym :)

      Usuń
  7. Ja mam ten sam problem, mój synek ma prawie 3 latka i nie ma swojego pokoiku, bo niestety mamy za małe mieszkanko. Ale cały czas mam nadzieję, że wymienimy je na większe i jak mały dostanie swój pokój to obędzie się bez krzyku... A może się mylę? Zobaczymy w praktyce.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...