piątek, 9 września 2016

Wakacje z niemowlakiem. Możliwe?

A możliwe!

Planując wakacje jedną nogą staliśmy już w Norwegii. Planowaliśmy podróż samolotom do Bergen, potem pociągami i busami do Oslo i z Oslo samolotem z powrotem (kilka dni). Widoki i przygoda byłyby cudne, ale czy to odpowiednia podróż dla rodziców z niemowlakiem? Dodatkowo pogodę w tamtych stronach ciężko zidentyfikować, nie to co Grecja - zawsze ciepło. Dlatego drugą nogę postawiliśmy w Grecji.  

Ostatecznie pojechaliśmy do Hiszpanii. 



Wczasy wykupiliśmy gotowe z biura podróży. Sprawdziliśmy dokładnie hotel i okolice. Na wiele czynników nie mieliśmy jednak wpływu, ale możliwe, że los nam sprzyja, bo wszystko było idealnie. Czas spędziliśmy bardzo miło. Wiem, że na temat wakacji z małymi dziećmi są podzielone opinie, dlatego postaram się krótko opisać jak było u nas, jak spędzaliśmy czas i co spakowaliśmy do walizki. Jeśli macie dodatkowe pytania, śmiało pytajcie.


Z niemowlakiem, jednoroczniakiem czy dwulatkiem?

Najwięcej zależy od temperamentu dziecka. Ja wakacje chciałam odłożyć na za rok, ale później przemyślałam, ze przecież ośmiomiesięczna Ala jeszcze sporo śpi i nie trzeba za nią biegać po całej okolicy (nawet nie raczkuje jeszcze). Najbardziej obawiałam się temperatury, tego gdzie będzie sypiała i tego, że przez zmianę klimatu może się przeziębić. Nasz hotel był bardzo dobrze przygotowany na wizyty rodzinne. Mnóstwo innych jego mieszkańców to osoby niepełnoletnie, a w szczególności w wieku 0-4. Może to mieć dla Was znaczenie, że większość wczasowiczów pochodziła z Hiszpanii, jednak ochrona dziecka przed słońcem wygląda zupełnie tak samo jak dziecka z krajów północnych. Tegoroczne wczasy pokazały mi, że z dzieckiem w każdym wieku można spędzić dobrze czas na hotelowych basenach czy na plaży.


Wysoka temperatura

W Hiszpanii zapowiadano bardzo wysokie temperatury, jednak w ogóle ich nie odczułam. Przypuszczam, że to dzięki delikatnemu (choć bywał lekko silny) wiatrowi. Duży wpływ na to miała też nasza organizacja dnia i sposób życia. Ważne, by spędzić siestę nie pod gołym niebem. Krem z filtrem 50SPF sprawił, że Alinka prawie się nic nie opaliła. Dodatkowo dbałam, by przebywała jak najwięcej w cieniu. Basenik, który zabieraliśmy ze sobą na baseny hotelu ustawialiśmy w cieniu, a na plażę zabieraliśmy parasol. Na wózku wieszaliśmy pieluszki, aby zrobić jej więcej cienia (ważne, żeby nie wieszać w taki sposób koca!). No i kapelusz z rondlem. Im większy daszek tym lepiej. My też ostrożnie podeszliśmy do naszej opalenizny używając kremów z filtrem, dzięki temu nic nas nie piekło, nie drażniło i nie przeszkadzało.



Nocne spanie i drzemki

Jeżeli chodzi o spanie to dostawiono nam w hotelu łóżeczko turystyczne. Materac z nim nie był najlepszy i Alinka pociła się najwięcej właśnie podczas snu. Przykryliśmy go ręcznikiem, na to prześcieradło i choć Ala jest przyzwyczajona do pluszaków w swoim łóżeczku to ograniczyliśmy ich ilość. Dla jej snu dobrze sprawdził się u nas także wózek. W sierpniu przeszliśmy na spacerówkę. Wybrałam Phil & Teds. Wózek ma to do siebie, że pełni też rolę gondoli do 9 kg. Nasza Ala przed wakacjami miała 9,2kg, ale myślę, że producenci jakiś zapas dla klientów założyli. Takie alinkowe drzemki były dla nas bardzo komfortowe, bo nie ograniczały naszej mobilności, a córka nie spała na siedząco.


Jak spędzaliśmy dzień

Zmiana godzin między Wielką Brytanią a resztą Europy o godzinę była u nas tylko na zegarku. Dzięki temu wstawaliśmy godzinę później i Alina chodziła godzinę później spać, więc mieliśmy godzinę więcej czasu poza pokojem hotelowym.
Z rana zaraz po naszym śniadaniu Alinka szła na pierwszą drzemkę. Pierwszego dnia zasnęła w łóżeczku w hotelu, ale kiedy wstała i poszliśmy na basen już wszystkie leżaki były zajęte. Dlatego później kładliśmy ją na drzemkę do wózka i zabieraliśmy na basen. Kiedy się budziła spędzała czas w swoim prywatnym baseniku. 
Po obiedzie spędzaliśmy czas w hotelu. Nawet do około 3 godzin. Alinka bawiła się zabawkami na łóżku, a kiedy brało ją kolejne zmęczenie kładliśmy ją spać do wózka i szliśmy na spacer, najczęściej na plażę. Na plaży jednak nie dało się spędzać czasu bardzo długo, bo Ala sięgała po piasek, czego nie chcieliśmy, no i bardziej się nudziła.
Jednego dnia podjechaliśmy do miasteczka obok. To był najbardziej męczący dzień, bo część siesty spędziliśmy na słońcu.


Co spakowaliśmy ze sobą

Lekarstwa - zabrałam paracetamol, coś na katarek, plastry, termometr, maść na ząbkowanie. Na szczęście nic się nam nie przydało.
Kosmetyki - zabrałam wszystko to co używamy na co dzień.
Ciuszki - galotki nie przydały się niemal wcale. Ale myślę, że warto kilka mieć. Przydały się sukienki, body z krótkim rękawkiem, koszulki z krótkim rękawkiem, piżamka, kapelutki.
Jedzenie - oprócz mleka, spakowałam na każdy dzień po słoiczku obiadku i deserku owocowym (sklepowe), a także kaszki. Nie zapomniałam o łyżeczkach, talerzykach i butelkach.
Inne - pieluszki jednorazowe, pieluszki do wody, pieluszki tetrowe, ręcznik, kocyk, mydełko do odplamiania.
Zabawki i basenik prywatny.


Dlaczego wakacje były udane i na co zwrócić uwagę?

Hotel był bardzo dobrze przystosowany dla rodzin z dziećmi.
Wszelkie animacje przy basenach sprawiały dzieciom wiele radości (w szczególności kilkulatkom).
Jadalnia przystosowana była bardzo dobrze dla dzieci - dostępne wysokie krzesełka.
Dostawione łóżeczko turystyczne w pokoju hotelowym.
Plaża piaszczysta i spokojne morze. Małe fale. Opieka ratownika.
Spokojna okolica i minimalizacja wszelkich wakacyjnych atrakcji i wycieczek wydawała się nudna, ale to bardzo sprzyjało odpoczynkowi i miłemu spędzeniu czasu z rodziną.
Bardzo blisko naszego hotelu znajdowały się też spore supermarkety. Wielu rzeczy nie musiałam brać ze sobą, a mogłam kupić po prostu na miejscu.
Jeśli macie możliwość uzyskania takich informacji przed wylotem, koniecznie dopytajcie w biurze podróży lub znajomych, którzy byli może już w tym miejscu na wczasach. Pomoże się Wam to lepiej zorganizować.







 

Architektura małego miasteczka w Hiszpanii

Można zauważyć nową architekturę i starą architekturą. Choć ta pierwsza bardziej cieszy oko to właśnie ta druga bardziej pokazuje to jak żyją Hiszpanie. Bardzo wszystkich przepraszam, jeżeli to  spostrzeżenie jest obraźliwe.
Urbanistyka półwyspu iberyjskiego wydaje się być dla mnie pustynna. Średnio mi się podoba, ale przypuszczam, że gdybym przebywała tam dłużej bardzo bym ja pokochała. Całą tą pustynność przebija wiele kolorowych detali, takich jak talerze, które zdobią elewacje domów, donice, kafelki z numerami domów i z nazwami ulic, inne wzorzyste kafelki w przeróżnych miejscach czy markizy. 
Nasza okolica była dość spokojna. Większość budynków to hotele, a wieżowce dalej usytuowane od plaży (choć nie wszystkie) to bloki mieszkalne i tak pewnie jest w większości turystycznych miast. Kolorowych kamienic było mało, choć z pewnością w Hiszpanii ich mnóstwo. Wiele bardzo ciekawych detali zaobserwowałam dopiero kiedy wracaliśmy na lotnisko, ale zdjęć nie wykonałam. Zresztą fotki wykonane z autobusu są zawsze najgorszej jakości.










Roślinność

Zanim zaczęłam rozmyślać o budownictwie urzekła mnie roślinność Hiszpanii. Palmy razem z ogromnymi kaktusami i kolorowe krzewy! Zwykła flora kwitnie w tak wielu kolorach.










A co Wy uważacie o wakacjach z niemowlakami lub kilkulatkami? Jakie jest Wasze zdanie? Pojechalibyście? Ja zauważyłam, że większość moich znajomych zdecydowanie zostaje w Polsce. Wybiera się czy to nad Bałtyk czy to nad pobliskie jezioro. Warto jednak pomyśleć o tym, czy południowe kraje nie są bardziej przystosowane na takie upały. Niemal na każdym rogu można się schłodzić, bo jest sprawna klimatyzacja, identycznie jest w komunikacji miejskiej. Zastanawiam się jednak jak by było na tych wakacjach w Norwegii... A gdyby padał deszcz... Macie jakieś przeżycia? Porady?


Pozdrawiam,
Patrycja

31 komentarzy:

  1. Jakie cudne zdjęcia - musiało być wspaniale :)
    Ile inspiracji <3
    Ja tak myślę że wakacje z małym szkrabem to wielkie wyzwanie - ale z drugiej strony pewnie to bardzo przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że będzie średnio z Małą, ale było przyjemnie :) Ważne, aby zbyt dużo wyzwań na siebie nie nakładać, a faktycznie potraktować wakacje jako formę odpoczynku :)

      Usuń
  2. Bardzo fajne widoki i zdjęcia. Ja uważam, że jeśli dziecko nie jest problemtycznym dzieckiem, to jak najbardziej trzeba je brać ze sobą, bo jeśli jest spokojne i podróże mu nie przeszkadzają, to dlaczego nie? Zresztą, jeśli mama ma się martwic przez cały pobyt, co tam u dziecka, które np. zostawiła u babci, to tylko by ciągle o tym myslala, a to się mija z ideą wakacji. Dobrze zrobiłaś, że zabrałas Alę ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Może faktycznie dużo zależy od charakteru malca. Na wakacjach były przeróżne dzieciaki, spokojne, płaczliwe i rozbrykane. Zdziwiona byłam, że kilka par przyjechało nawet z dwójką, jedno około 2 lat, a drugie np około 4 mce. I wszyscy wydawali się szczęśliwi :)

      Usuń
  3. Jej, jakie piękne widoki! :) Nie mam dzieci, ale myślę, że gdybym miała to nie wyobrażałabym sobie wakacji bez nich. W ogóle nie rozumiem takiego podejścia niektorych mlodych matek: "my sobie wyjdziemy, a babcia posiedzi, bo łaski nie robi". Właśnie, że robi. :) Dlatego popieram i fajnie, że chcieliście spędzić wakacje ze swoją pociechą! Opieka nad dzieckiem to nie powinien być dla rodziców żaden ciężar, a sama radość i niezapomniane chwile. Cała reszta jest do ogarnięcia, bo wiadomo, że dziecko trzeba we właściwy sposób przygotować :) a Twoje rady za kilka lat może mi się przydadzą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo też zależy od babci. Jeśli dzidziuś ma być dla niej obciążeniem, to lepiej zabrać malca ze sobą, jeśli babcia nie pracuje i chętnie zostanie z dzieckiem, to można skorzystać z takiej pomocy i spędzić wakacje we dwójkę. Chyba, że będzie się miało zawrót głowy "co tam słychać w domu", to może lepiej sobie tego oszczędzić i też jechać całą rodziną.

      Usuń
  4. Podziwiam Cię :) mamą nie jestem, ale jak widzę jak moja szwagierka jest zmęczona podczas wycieczek ze swoim małym synkiem to mi się odechciewa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie "wycieczek". Tego nie mamy jeszcze całkiem przetestowanego. Byliśmy jedynie na takich jednodniowych, a Hiszpania to były wczasy, dlatego zastanawiam się jakbyś sobie poradzili w planowanej Norwegii. Grunt to dobrze się przygotować! :)

      Usuń
  5. Piękne widoki! Podkochuje się cicho w Hiszpanii i mam nadzieję, że uda mi się ją kiedyś odwiedzić. Piękne widoki, które tylko jeszcze bardziej mnie do wyjazdu zachęcają. Świetnie, że piszesz o takich wyprawach z maluszkiem ( swoją drogą pięknym i uroczym ) na pewno osoby, które może o tym marzą, a boją się ze względu na małe dziecko znajdą cenne porady dla siebie. :) Ja znalazłam całą masę pięknych widoków i za to dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe widoki! Czemu nie, jak jest się tak dobrze zorganizowanym...
    Pozdrawiam! Miłej niedzieli! :)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  7. My póki co wybieraliśmy wakacje w kraju i jakoś się nie zastanawiałam nad odleglejszymi kierunkami. Póki co nawet bliskie wycieczki są dla juniora bardzo atrakcyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że każdy wyjazd jest atrakcją, nawet wypad do bliskiego parku :) Co do dalekich wycieczek warto próbować "przewidzieć" pogodę. Z bliskich wycieczek, zawsze można uciec do domu, kiedy pogoda nam spłata figla :D

      Usuń
  8. Krajobraz piękny, miejsce cudownie. Jeszcze nie wybraliśmy się z synkiem w tak daleką podróż na wakacje, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. A jak będzie? Nie mam pojęcia, może lepiej niż mi się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - pewnie będzie lepiej. Ja tez miałam obawy, a było świetnie :)

      Usuń
  9. O tak, flora w Hiszpanii jest przepiękna. Jak na razie, podobnie jak Królowa Karo, również zwiedzamy Polskę, a dla malucha to również jest ogromna atrakcja :) I, jak się okazuje, dla nas również! Ale myślę, że skoro w Polsce się da, to i za granicą można mieć świetne wakacje z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mi się Polska tez marzy, ale mąż mniej chętniej chce tam wpadać. Nigdy nie byłam jeszcze na Mazurach i w Gdańsku - koniecznie chcę też spędzić choć jedną noc na odludziu w Bieszczadach :) (ale chyba będę się bała wilków i niedźwiedzi...)

      Usuń
  10. jak wyjeżdżaliśmy z małym lubiłam wynajmować kwatery prywatne (takie które się rezerwuje przez BookApart czy booking), to bardzo wygodne, jest cicho, ma się własną kuchnię i łatwo przygotować posiłki, teraz też lubmy hotele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tez korzystamy z booking, kiedy sami organizujemy wakacje. Wczasy były niemal "gotowcem". Na razie takich krótkich wypadów nam brak.

      Usuń
  11. dobra organizacja i wszystko się daje :) my z drugą córką podróżowaliśmy bardzo wcześnie...z pierwszą nie byliśmy tak odważni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz Wy już dwójką dzieci podróżowaliście, a nie z tylko jednym małym ;)

      Usuń
  12. Obłędne widoki, piękne zdjęcia, za rok może odważymy się wybrać w dalsza podróż z naszym skarbem, będzie w podobnym wieku :) pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyście potrzebowali więcej informacji śmiało pytajcie. Pozdrawiam

      Usuń
  13. Ależ urocze i malownicze miejsca :D Wspaniałe zdjęcia!
    Ja zawsze powtarzam, że z dziećmi da się zrobić wszystko, można normalnie żyć, jest to jedynie kwestia odpowiedniej organizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak masz rację. Ciężko mi w to uwierzyć (nadal nawet po wakacjach), ale jest to prawda.

      Usuń
  14. Jednym słowem, wakacje - udane! :) Jeśli chodzi o dzieci - myślę, że wiek nie ma tu specjalnie znaczenia - ważniejsze jest jego usposobienie i charakter ;) Z naszym synem wiem, że moglibyśmy jechać wszędzie, z córką - tu zaczynają się schody, dlatego testowaliśmy wakacje w Polsce :) U nas najgorsze jest podróżowanie (młoda nienawidzi siedzieć w foteliku) - mam nadzieję, że kiedyś się jej to zmieni :)
    Fajnie, że pokazałaś architekturę Hiszpanii :) Lubię 'podglądać' jak mieszkają, czy buduja w innych krajach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam zachować jakoś tematykę bloga. Z resztą za architekturą i sposobem życia w innych krajach zawsze się rozglądam i zastanawiam. Ciekawa jestem czy mają dość turystów w takich wczasowych okolicach :D

      Usuń
    2. udało Ci się to :)
      Sama pochodzę z turystycznego miasteczka - i powiem Ci tak, ja nie mieszkałam w centrum więc nie miałam z tym problemu - ba ja uwielbiałam letni czas, gdy przyjeżdżali turyści miasto tętniło życiem :)

      Usuń
    3. To bardzo fajnie jak jest zachowana przyjazna atmosfera :)

      Usuń
  15. Cudowne zdjęcia z wakacji, a córeczka jest do schrupania :).

    Super, że wszystko Wam się udało :).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...