sobota, 15 października 2016

Piersza metamorfoza drewnianego stolika

Nie jestem przekonana czy  zrealizowany, a to dlatego, że chętnie umieściłabym na nim jeszcze jakieś kolory. Pomimo to w takim stanie, w jakim jest teraz, z pewnością postoi jakiś dłuższy czas, więc postanowiłam już o nim napisać.
Nie będę pisała o tym jak wykonywać metamorfozę drewnianych mebli, gdyż specem to ja od tego nie jestem (jeszcze), a w internecie spokojnie znajdziecie wiele cenny sugestii i porad. Napisze jednak o tym jak ja zmierzyłam się z tym zadaniem, a może się Wam coś się przyda, a może i Wy powiecie mi co zrobiłam źle.
Moja pierwsza metamorfoza drewnianego stolika, a niżej znajdziecie też część mojego ciasnego saloniku.




Już jakiś czas temu wspominałam, że nabyłam dość tani stolik konsolę, wygraną na aukcji na e-bayu. Wiem, że kolor niektórym się spodobał, jednak na żywo był on bardziej wpadający w czerwień i nie bardzo mi odpowiadało to zestawienie z pozostałymi meblami.
Z resztą, konsola była na tyle tania, że może czas na naukę? 

Przez pierwsze kilka dni jak już stał u nas w saloniku pod ścianą zdążyłam się jednak do niego przyzwyczaić. No w tym miejscu to już musi coś teraz stać! Jak więc to zrobić, by mebla nie zniszczyć?


KONCEPCJA

Moją wstępną koncepcją był biały blat i nogi oraz drewniane szufladki lub odwrotna kolorystyka. (Stolik szufladkę ma tylko jedną, ale te boczne części też będę nazywała szufladkami). Kiedy jednak doszłam do wniosku, że zmatowione drewno jest zbyt ciemne, a z braku doświadczanie nie wiem nawet ile warstw farby będę musiała nałożyć, obawiałam się, że wszelkie wgłębienia się zatraca bądź zniszczą. Dlatego szlifując mebel zmieniłam koncepcję na: czarny mebel plus granatowe szufladki. Chyba najprościej.

Coś mnie jednak podkusiło i tarłam dalej rozmyślając. Doszłam do wniosku takiego:
Czarny z pewnością pokryje wszystko. Może więc skoro mam się coś nauczyć zrobię wersję pierwszą, a jeśli nie wyjdzie wtedy zamaluję na czarno.


No to dalej do dzieła!




CZYM PRACOWAŁAM 
Już na początku zauważyłam, że blat ma sobie na prawdę wiele warstw. Nogi tarło się szybciej, więc zaczęłam od nich. Wiele kształtów wypukłości i wklęsłości, poszło jednak znacznie lepiej niż szufladki. Blat został na koniec i faktycznie był najtrudniejszy.

Używałam papieru ściernego P60.
Do nóg był odpowiedni, do kantów w szufladce również, ale do tych płaskich (i tak falowanych) powierzchni na szufladkach już trochę zbyt mocny. Te elementy dodatkowo traktowałam  ściernymi gąbkami, niestety nie wiem jaką miały gramaturę, bo opakowanie wyrzuciłam, a kupowałam je "na czuja" - przypuszczalnie około P150.

P100 użyłam do blatu. W niektórych jednak miejscach zbyt mocno go użyłam co pozostawiło zbyt mocne zarysowania. Teraz już ich nie widać, ale ja wiem, że tam były.

P150 użyłam do wygładzenia blatu i szufladek.




SZCZEGÓŁY

Nogi stolika są drewniane i od początku było to widać. Szufladki również, choć mam wrażenie, że są wykonywane z różnego drewna. Tylna deska jest sklejką, wnętrze szuflady ze sklejek. Zagadkę miałam z blatem. Wydawałam się drewniany, ale ma tak specjalnie łączone drewno. Do końca sama nie wiem co to, ale po starciu całego blatu stwierdzam, że jest  to blat drewniany, ale z przyklejoną na wierzch (fornirową?) warstwą. Po jego starciu, spodobał mi się ten kolor i te nietypowe łączenia, dlatego postanowiłam je pozostawić, a nie zamalowywać jak planowałam wcześniej.







KOŃCOWY EFEKT

W między czasie koncepcja ewoluowała, aż w końcu:




Poniżej troszkę większe kadry z mojego salonu. Powiem tak... Czekałam na znajomych i salon ogarnęłam w takim stopniu w jakim widać. Nie będę ukryć, to tutaj spędzam dużo czau z Alinką, więc są tu jej rzeczy jak zabawki, kocyki, huśtawka czy łoś, którego ostatnio uwielbia. Nawet kiedy mam gości, Ala siedzi z nami to i przedmioty nie trafiają do jej pokoiku. Z resztą... w ogóle tam nie trafiają stoją cały czas w salonie. Uznałam, że okłamane były zdjęcia, gdzie całkowicie "usunęłabym" z nich życie Alinki.

Mogę jeszcze dodać, że fotel to ten sam, który stał w Ali pokoju i na razie nie będzie tam  wracała. Obrazy... te w liście po prawie i po lewej stronie nad konsolą to włożona tapeta. Tutaj w sklepach można sobie zawsze kawałek urwać, by zabrać do domu i dopasować. Wykorzystałam te pół metra tapety na co innego, (bo i tak tapetować nie będziemy). Ptaszki, to jeden z moich rysunków, "Black&White" i "Jadymy durś" można było zobaczyć tutaj i również pobrać. Renifer po lewej to ten sam czarny obraz, który można było zobaczyć tu... (ale szukam i szukam i chyba go nigdy nie pokazywałam, bo mi się nie podobał... ). Jest w sumie jeszcze nie skończony, ale pewnie też Wam o nim jeszcze napiszę.

Lampę specjalnie starałam się usunąć z każdego zdjęć, bo... nie specjalnie mi pasuje, ale o tym  mogłam nie pisać. Ściany kolor mają jaki mają to też mi się nie podoba, ale cóż... wynajmowane mieszkanie - o! i tutaj jest ten czarny obraz ;). Co mi się osobiście podoba. (Patrze na to jak tu było tutaj rok temu i ciężko mi uwierzyć, że tyle przedmiotów nam przybyło i ile razy się u nas coś zmieniało. Meble stoją teraz pod inna ścianą i tak jest moim zdaniem lepiej, jedynie obrazy zostały na starej ścianie... ale rok temu ich tu jeszcze nie było).







Też przenosicie życie Waszych pociech do salonów? 
Lub macie to w planach? 
Czy dla dzieci wyznaczacie (wyznaczycie) osobną przestrzeń?



Pozdrawiam,
Patrycja


24 komentarze:

  1. Powiem szczerze, że po pierwszym zdjęciu wydawało mi się, że lepiej było przed. Jakoś tak bardziej to do mnie trafiło. Ale widząc ogólny wygląd pokoju i pozostałe meble uważam, że metamorfoza naprawdę udana. Teraz tylko zastanawiam się, czy przy Twojej odnowionej konsoli nie zaczniesz trochę ożywiać pozostałych mebli? Regału i ławy? :) Może jakieś małe detale by im nie zaszkodziły :) Ale to już Tobie daję pod przemyślenie.
    Pozdrawiam, super ma Alinka kącik, tak przytulnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o stoliku, a meble... tu bym musiała jakoś podyskutować z mężem, bo te akurat on wybierał. I choć ja bym chętnie wymieniła (lub zmieniła) na coś innego to jednak musi on też przytaknąć.

      Usuń
  2. Przepięknie wkomponował się w wystrój salonu, bardzo pozytywna metamorfoza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pomysłowo pomalowany mebelek. Świetnie sobie poradziłaś, teraz lepiej pasuje do pokoju.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Great post!!! would you like to follow each other's blog dear? Please let me know, I am following you now.thank you :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna metamorfoza, teraz stolik bardziej pasuje do salonu;-)Pokój bardzo przytulny, a łoś zrobił na mnie świetne wrażenie, nie dziwię się , że mała go uwielbia! Powiem ci szczerze, że u nas mała też przynosi wszystkie klamoty do salonu, bo mimo że ma już 5 lat, to lubi być obok jak ja np. krzątam się w kuchni.I mnie to nie przeszkadza, pod warunkiem,że sprząta po sobie ( a z tym róznie jest, niestety). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie minie jakiś czas jeszcze zanim zacznie sama sprzątać ;)

      Usuń
  6. Ta metamorfoza wygląda niesamowicie, doprawdy! Świetny pomysł i wykonanie. Ja się omęczyłam z papierami ściernymi, kiedy musiałam zmatowić podłogę w pokoju, więc mam już dość papierów ściernych na najbliższe 10 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to ścieranie już męczyło, ale kiedy przyszło do malowania, tak ostrożnie do tego podchodziłam, że wolałam już ścierać :)

      Usuń
  7. Idealnie wkomponowałaś ten stolik we wnętrze :D Doskonała metamorfoza :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje dzieciaki maja swój pokój i w nim urzędują, aczkolwiek pod koniec dnia wynoszę pudło zabawek z salonu ;) - chociaż coraz rzadziej :) na szczęście :) Jak moje dzieciaki były mniejsze, to by mieć je na oku, też miałam wszędzie zabawki :)
    Konsola rewelacyjna :) Świetny pomysł na pomalowanie, taki nieszablonowy :) Podoba mi się, bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Konsola "przed" zdecydowanie nie pasowałaby do Waszego pokoju. Po metamorfozie mebel wygląda świetnie! Podoba mi się też wersja "w trakcie" gdy widać surowe drewno, ale to już do innych wnętrz. Pozdrawiam i czekam na kolejne metamorfozy mebli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "w trakcie" też mi się podobał, ale trzeba były to drewno czymś zabezpieczyć. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Hym, powiem Ci, że chyba i teraz i wcześniej mi się bardzo podobał :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna metamorfoza :-) ja bym taki stolik pomalowała cały na biało, a na blat może okleina marmurowa, bo ostatnio mam słabość do białego marmuru ;-P Ale stolik sam w sobie jest piękny :-)
    Pozdrawiam, Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Twoja wersja też jest bardzo ciekawa. Ja moją koncepcję zmieniałam podczas tworzenia. Tak mnie te drewno zaciekawiło, że postanowiłam je zostawić, a nie zamalowywać. Pozdrawiam

      Usuń
  12. Masz talent! Drugie wcielenie Szelągowskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi się bardziej podoba pierwsze zdjęcie, lubię takie meble.
    Bardzo podoba mi się fotel

    OdpowiedzUsuń
  14. wyszedł naprawdę świetnie, a jeszcze bardziej przypadł mi do gustu fotel :) o takim marzę :D

    OdpowiedzUsuń
  15. nigdy nie zmieniałam wyglądu mebli. moja ocena? :) jest ciekawie, niebanalnie, świetnie to sobie wymyśliłaś...piszesz, że nie jesteś ekspertem, czy ja wiem? tu widać, że jesteś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, to bardzo miłe. Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Cudowna metamorfoza! Wcześniej stolik wydawał się bardzo surowy, czułabym się z nim niekomfortowo - że zarysuję, poplamię - i co tam położyć dostojnego - teraz jest bardziej użytkowy i zachęca do wykorzystania - na kawkę, herbatkę czy książkę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Idealnie przerobiłaś tą konsolkę na styl salonu, pasuje do całości. Po przetarciu papierem też mi się podobała, jednak teraz idealnie wpisuje się we wnętrze

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękna zmiana! Naprawdę! Bardzo mi się podoba twoja konsola w nowej odsłonie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...