środa, 23 listopada 2016

Zamarzył mi się dom...

Tak - dom, choć od kilku już, a może kilkunastu lat mówię, że ja to jestem blokowa dziąszka i dom nie jest dla mnie. Jednak po latach powróciły marzenia o własnym gospodarstwie z ogródkiem - może i z podwojoną siłą.

Dodaj napis

Dodaj napis

Dodaj napis
Dodaj napis


Kiedy byłam dzieckiem lubiłam spędzać czas na wsi. Wyjechać gdzieś z miasta, powłóczyć się  po wsi z innymi dziećmi czy to nad rzekę, czy to na plac zabaw, którego nie widać było z okna, lubiłam chodzić po łąkach, polach, nawet po cmentarzach, gdzie nieregularnie usytuowane  i krzywo umieszczone nagrobki z niewidocznymi już datami śmierci przypominały mi te z dziecięcych horrorów. Marzyło mi się takie miejsce na odludziu wśród tych wszystkich widoków zbóż, łąk, pojedynczego drzewa na środku pola, z bocianim gniazdem u sąsiada czy krowami pasącymi się na pastwiskach. 

Pamiętam jeszcze zapach gnijących, opadniętych pod jabłonią owoców, osy przy gruszkach, huśtawkę na drzewie u koleżanki, z która się bawiłam kiedy miałam 7 lat i kury biegające po całym podwórzu u babci. Albo jak bawiliśmy się w dom za stodołą lub urządzając poddasze w starej chałupie babci i dziadka albo budując domek na drzewie z palety i mój spadający trampek prosto do stawku. Potem z czasem zrozumiałam, że dom nie jest dla mnie... nie wiem jak go ogrzać, zaczęłam widzieć trudności, że ogródek, że się boję pająków, że koszenie trawy, zgarnianie liści, odśnieżanie, czy drobne naprawy... za bardzo jestem rozpieszczona mieszkaniem w bloku - w dodatku z windą.

Kiedy mieszkałam u mojego chłopaka, w mniejszym miasteczku i dużo dalej od wielkiego miasta takiego jak Katowice, zauważyłam też, że przeszkadza mi jeszcze więcej rzeczy jak: komunikacja miejska do miasta obok co godzinę (u mnie mam co 15 minut), na przystanek nie było daleko (choć dalej niż przystanek niemal zaraz pod blokiem...), sklepy, supermarkety były dwa, z czego w Sparze (dziwna) kolejka po wędliny przyprawiała mnie o gorączkę, na fitness trzeba było jechać do innego miasta, do znajomych daleko, więc samochód był wymagany - a to było jeszcze w czasach kiedy każdy weekend chciało się uczcić piwkiem. Wielkim minusem dla mnie jest też brak jakiegokolwiek parku, na spacer chodziliśmy na pola i choć było to fajne szybko jedna i ta sama trasa potrafiła się znudzić. Jak widzicie... wymogów to ja mam sporo, bo ja sama wiem, że jestem rozmieszczona takim miejscem, gdzie wszystko mam podane jak na dłoni: do podstawówki - 3 minuty pieszo, gimnazjum - 5 minut, liceum - 30 minut, kościół - 5 minut, najbliższy sklep - zaraz za drogą, parków kilka dookoła, trochę dalej Park Śląski, fitness - bardzo blisko, basen - bardzo blisko, przychodnia lekarska - bardzo blisko, przystanek autobusowy niemal pod blokiem, autobusy co około 15 minut, supermarkety... w obrębie 10 minut pieszo dojdę do sześciu rożnych, place zabaw przy każdym osiedlu, a z wielkich minusów to jedynie: parking - tak wiele mieszkańców a miejsc parkingowych jakby o połowę mniej.

Dziś życie jest inne. Piwko co weekend nie jest wymagane, samochód zawsze używamy kiedy wybieramy się do znajomych, czy gdzieś na lepszy wspólny spacer. Na zakupy jeździmy także samochodem raz w tygodniu, a mniejsze zakupy robimy w miejscowym sklepie. Moje preferencje się zmieniły - może więc i bym dała radę gdzieś poza miastem? Może to by było świetne dla moich dzieci? (O ile komunikacja do szkół będzie odpowiednia...)

W Anglii mieszkaliśmy najpierw w szeregówce, którą wynajmowaliśmy wraz ze znajomymi. Oprócz wielgaśnych, gigantycznych pająków, pleśni i tragicznie niebezpiecznych schodów nie mogę na nic narzekać. Wynajmowaliśmy też pokój u kogoś. Mieszkało się dobrze, choć schody były jeszcze gorsze i nie raz zjechałam z nich jak ze zjeżdżalni. Potem szukaliśmy już czegoś dla siebie i to ja zdecydowałam: ogródek jest mi niepotrzebny, w ogóle z niego nie korzystamy, schodów wolałabym uniknąć, bo d*p* już dobrze jest poobijana, a że pająki najczęściej wchodziły przez okno na parterze to najlepszym rozwiązaniem dla mnie było: mieszkanie na pierwszym piętrze. I takie się też udało znaleźć (choć nie było to łatwe).

Jak niektórzy wiedzą, do Polski tęsknię cały czas. Wyznaczam pomaleńku datę powrotu i staram się ogarnąć wszystko jak najlepiej. Niestety ostatnie wizyty w Polsce i załatwianie dokumentów czy wizyty z córką u lekarza przypomniały mi polskie realia i nie ukrywam - przestraszyły mnie. Jednak nadal uważam, jeśli nie teraz to kiedy?... więc nadal planuję i zastanawiam się jak sobie poradzić. Pracy nie mamy, znaleźć nie będzie łatwo i szybko, dodatkowo muszę też ogarnąć jakiś żłobek dla Małej, no i trzeba gdzieś zamieszkać. Myślę o tym, myślę - no i zamarzyła mi się ta własna chatka. Taka nawet prostokątna z dwuspadowym dachem, prosta, może stać tam nawet ta jabłonka i może być pagórek i choć nie wiem czy sobie poradziłabym z takim gospodarstwem... może warto spróbować?

Co do szukania czegoś konkretnego mamy jeszcze sporo czasu, no bo też trzeba mieć odpowiednie warunki na to by wziąć kredyt (nie - w Anglii nie da się przy normalnych zarobkach zaoszczędzić tak, by w parę lat mieć na dom! - tym bardziej, że odkąd mieszkamy sami to oszczędzanie w ogóle kiepsko wychodzi). Mamy jednak czas na to by przemyśleć sprawę:
  • czy zdecydować się kupić jednak mieszkanie - i płacić czynsz do śmierci, 
  • czy kupić używany, stary dom i wyremontować dla siebie,
  • a może część dla siebie, a część sprzedać?,
  • czy kupić działkę i budować coś własnego,
  • czy kupić gotowy dom od dewelopera. 


Podkarpacki zabytek na sprzedaż
Dom na sprzedaż w województwie dolnośląskim

A jak było/jest u Was z marzeniem o własnym gospodarstwie? Udało się spełnić? Jaką opcję wybraliście? A może macie jakieś fajne historie z tym związane lub porady i przestrogi? 


Pozdrawiam,
Patrycja



Zdjęcie gotowych projektów: Archon.
Zdjęcia domów na sprzedaż znalezione na olxie, umieszczone tutaj za zgodą właścicieli. Zakaz ich kopiowania! 

26 komentarzy:

  1. My kupiliśmy dom w UK - na kredyt oczywiście:) Jeszcze "tylko" 12 lat i będzie NASZ:) a co przyszłość pokaże - zobaczymy;)
    Ps. Całe swoje życie w PL mieszkałam w bloku a teraz gdy jeździmy do Rodziców, to brakuje mi tej naszej przestrzeni, którą mamy w UK.
    Trudne wybory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czuję więcej przestrzeni w UK, pomimo tego, że mieszkam na flacie. W UK nie chcę zostać na zawsze, chciałabym wrócić (choć czuję obawy). Ale Ci co wolą być tutaj kupno domu to dobra rzecz :) Kredyt łatwiej jest dostać i jest w czym wybierać jeżeli chodzi o domy na sprzedaż.

      Usuń
  2. No to ja się tradycyjnie trochę rozpiszę. Pochodzę z domu z ogromnym ogrodem, na peryferiach małego miasta. Za dróżką pasły się krowy,było mnóstwo( i jest nadal)łąk, lasy, dalej rzeka. Cudowne wspomnienia,zabawy z rówieśnikami, no sielanka;-)ale wszędzie było daleko (choć do tego też idzie się przyzwyczaić). Potem na studiach z moim przyszłym mężem wynajmowaliśmy mieszkanie w dużym mieście. Totalnie nas na początku to miasto pochłonęło, zauroczyło, ile możliwości, wszędzie blisko itp. itd. I stwierdziliśmy, że tam już zostajemy. Zresztą tam na świat przyszło też nasze dziecko. Ale gdy pojawiła się na świecie mała obje widzieliśmy mnóstwo minusów. I tak powróciliśmy na stare śmieci. Najpierw mieszkałam z teściami, później z rodzicami, aż nasze wyczerpanie materiału było tak silne, że powiedzieliśmy, że nawet kupujemy mieszkanie. Bo wolę mieszkanie niż kłótnie, brak intymności itp. itd. wiadomo jak jest...Ale wtedy jak z nieba spadła nam oferta domu jednorodzinnego wolnostojącego na osiedlu zamkniętym z działką ponad 600 metrów. Dom nie jest duży, ma równe 90 metrów, ale na razie nam wystarcza (zresztą nie wiem czy kiedyś nie wybudujemy domu naszych marzeń według naszego projektu). Jak na razie jest cudownie, bo na osiedlu jest dużo dzieciaków, które we wakacje szaleją do późnych godzin,zaraz są łąki, przestrzeń. Mieścina mała, ale ja osobiście mam to gdzieś, bo i tak wszędzie jadę samochodem. Córeczka jest zadowolona, latem można rozłożyć basen, trampolinę, mogą jeździć na rowerach i wiem, że nikt jej nie przejedzie...Można zrobić grilla,posadzić kwiaty, nawet lubię kosić tę głupią trawę, bo sama z mężowskim ją siałam, wałkowałam... Można nawet mieć psa;-) Daje to dużo radości! Jak dla nas jest to rozwiązanie idealne;-)Mały dom parterowy, ale mimo wszystko sporo miejsca. Działka jest, ale nie taka żeby upocić się przy niej po pachy;-) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tak takie oferty każdemu z nieba spadały ;) Dobra okolica to najważniejsze. Myślę, że z tym będzie najgorzej trafić. Ja się obawiam trochę mieszkać na wsi, bo choć wszędzie samochodem to jednak wszędzie też daleko (np dzieciom). Małe mieścinki jakoś lepsze mi się wydają, a takie zamknięte osiedle to się pozytywnie raczej kojarzy. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja lubię cmentarze ;) Teraz już tak po nich nie chodzę, ale kiedyś co weekend, szczególnie te najstarsze w moim mieście :)
    Co do domu - ja blokowy dzieciak ;) Może kiedyś, jak wyprowadzę się z tego miasta, ale nie mam jakiegoś parcia na posiadanie domku - wiem, że z tym wiąże się dużo obowiązków, a ja jednak dość wygodna jestem ;)
    W sprawie kupna mieszkania kilka rad bym miała, ale na kupnie domu zupełnie się nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję podobnie jak Ty, choć u mnie te marzenie o domu jakieś jest. Zastanawiam się tylko, czy jak kupiłabym używany dom, czy nie bałabym się... Wyobraźnię to ja mam sporą!

      Usuń
  4. Przepiękna ta chata na sprzedaż! Az sama bym chciala taki miec ;)
    My mieszkamy obecnie w 4-piętrowym bloku, ale mamy zamiar w przyszłości się budowac. Nie wyobrazam sobie żebym mogła nie mieć domu :) Dom to dom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak już bym się zdecydowała na mieszkanie to tylko w bloku z windą! Ewentualnie parter w jakimś bezwindowym, ale to taka opcja z gwiazdką.

      Usuń
  5. też chciałabym mieć swój domek z ogródkiem, na razie jednak zdecydowaliśmy się z mężem na kupno mieszkania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że też się tak u nas skończy. Choć w mieszkaniu już mieszkamy tylko wynajmowanym.

      Usuń
  6. Ja całe życie mieszkałam w bloku, na studiach mieszkam w bloku. Marzy mi się dom, ponieważ to dla mnie nowość. Na wsi bym mieszkać jednak nie chciała. Moja kolezanka mieszkała najpierw w bloku, później w domu, a następnie z nami w bloku podczas studiów. Zdecydowanie woli mieszkać w bloku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się obawiam mieszkać na wsi, bo choć wszędzie samochodem to jednak wszędzie też daleko (np dzieciom). W mieście mieszkałam całe życie - znam te zagrożenia, dom w mieście jednak jest strasznie drogi.

      Usuń
  7. A mi się marzy dom z bali! :)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak są cudne. Mi się podobają nawet takie chatu z bali. Jednak mój mąż nie chcę się na taki zdecydować. Konstrukcja drewniana go nie przekonuje, a ja bym chętnie spróbowała :)

      Usuń
  8. Takie wybory są najtrudniejsze, życzę powodzenia w szukaniu domku i podedjmowaniu decyzji.

    Moje dwie koleżanki kupiły domy w UK na kredyt i są bardzo zadowolone.
    Mi marzy się mieszkać w Hiszpanii, nawet w małym domeczku byle by było blisko do oceanu :)

    Jeśli myślisz o powrocie do Polski, to faktycznie nie opłaca Ci się w nic inwestować w Uk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Chyba każdy ma tez marzenie o domku gdzieś w górach lub nad morzem czy za granicą :) Ja wychodzę z założenia, że mieszkać na zawsze z dala od rodziny nie jest najlepszym rozwiązaniem.

      Usuń
  9. Osobiście mieszkałam w wielu miejscach , w tym kilku domach, ale zdecydowanie to nie dla mnie. Natomiast mąż jako architekt zawsze marzył o swoim, przez siebie zaprojektowanym domku. Poszliśmy na kompromis, jest duże mieszkanie z ogródkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkanie z ogródkiem mogłoby być :) Nadmierna ilość sąsiadów (jak w bloku) całkowicie mi nie przeszkadza. Też miejskie życie bardziej człowieka rozpieszcza :)

      Usuń
  10. O, kochana widzę, że mamy podobne marzenia. No i własny ogródek i hortensje... Serdeczności ślę:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mieszkam za miastem, mam własny dom i duży ogród. Nigdy nie mieszkałam w blogu, ale jako dziecko zawsze o tym marzyłam. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Dla mnie największym minusem kiedyś i obecnie jest dojazd do szkoły/pracy/sklepu. Wszędzie mam kawałek, nawet do przystanku. Auto jest niezbędne, choć ja też dużo chodzę pieszo, co ma swoje plusy, przynajmniej mam w miarę dobrą kondycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę obawiam tych odległości. Że się później z domu nie będzie chciało wychodzić i będę sobie tak mieszkała na krańcu świata hehe. Ale póki nie mam nic to okolicy tez będę mogła wybrednie szukać :)

      Usuń
  12. Domek z ogródkiem to jest to :) Może kiedyś się uda.... :) Tymczasem cieszę się tym rodzinnym, na wsi - czuję się bezpiecznie, spokojnie, miło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem zadowolona z tego mieszkanka, które mam. Za to w Polsce własnego miejsca mi brak. Rodzinne mieszkanko zrobiło się bardzo ciasne na nas wszystkich, ale za to jest bardzo przytulnie i rodzinnie :)

      Usuń
  13. marzy mi siędom :) Daleka przyszłośc ale jednak !
    obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie lepiej samemu wybudować dom niż kupić, uczucie, kiedy się wprowadzasz, bezcenne :) Bardzo podoba mi się projekt tego domu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...