wtorek, 5 czerwca 2018

Co się stało z naszą podłogą?!


"O tym jak zmieniały się nasze koncepcje na podłogę pisałam już jakiś czas temu. Przywiązywaliśmy do podłogi bardzo szczególna uwagę i z resztą przeznaczyliśmy na nią połowę całego budżetu, który był wyznaczony na remont. Odczuliśmy wielką ulgę, kiedy decyzja była już za nami. Podłoga przeczekała u nas na mieszkaniu niemal do samego końca remontu. Podłoga była kładziona w sobotę i w niedzielę, a przeprowadzaliśmy się na nowe mieszkanie już w poniedziałek. 
I co się okazało?!
To nie nasza podłoga!


Ale od początku.

Koncepcje:


Koncepcji było wiele. Ja najbardziej chciałam cyklinować tę podłogę drewnianą z kamienicy. Była ona już jednak poprzykrywana wieloma warstwami płyt i paneli ze względu na jej zły stan. Stąd od początku myśleliśmy o nowej podłodze drewnianej. Większość jednak zamiast nas w tym zachęcać, to nas zniechęcała, bo przecież „my mamy dzieci”. Ceny wersji drewnianych podłóg, które najbardziej się nam podobały też nam nie odpowiadały...

Była też więc koncepcja drewnianej sosnowej podłogi. Zaczynaliśmy czytać, sprawdzać informacje na jej temat i koniec końców stwierdziliśmy, że lepiej w nią nie inwestować. 

Byłam już skłonna do tych paneli, na które nas tak namawiano i które nam tak zachwycano, aż w końcu pojawiła się myśl, żeby zrobić pół na pół. Deskę barlinecką wybierzemy do salonu, a do przedpokoju, sypialni i pokoju dzieciaków panele dopasowane jak najbardziej kolorystycznie pod kolor desek.


Wybór deski:

Podobały nam się podłogi, których deski były jak najdłuższe i najszersze, żeby wyglądały naturalnie. Małe klepki od razu odpadały. Cenowo się to kształtuje tak, że im bardziej deska wygląda na taką jak myśmy chcieli tym cena była wyższa. Kolor miał być jak najbardziej dębowy naturalny, taki żółciutki, ani nie bielony, ani przyciemniany. Jeszcze musieliśmy się zdecydować na ilość i wielkość sęków. Oboje byliśmy zdania, że podłoga bez sęków wygląda mało naturalnie. Nasz wybór padł na Dąb Derby Grande

Panele:

Do tej podłogi postanowiliśmy wybrać panele, które będą jak najbardziej zbliżone kolorystycznie. Niestety pod względem usłojenia nie da się tak łatwo dobrać tych dwóch podłóg. Kiedy zaznajomiliśmy się z opiniami o firmie Quick Step, braliby pod uwagę panele tak dobrej jakości. Zdecydowaliśmy się na panele Impresive Dąb Naturalny Satynowy
Miało wyglądać tak:

Zdjęcie wykonane w sklepie, gdzie dobieraliśmy jak najbardziej zbliżony kolor. Niestety blade światło.



Niestety po położeniu wygląda to tak:

Znaczna różnica w kolorze po zetknięciu się obu podłóg.




Ale opowiadam dalej:

Mąż odebrał panele i deski, które przeczekały u nas w domu do końca remontu. Najpierw zostały położone panele. Ponieważ minął już ponad miesiąc nie zauważyliśmy na pierwszy rzut okiem, że są one inne. Nie sprawdziliśmy także czy kolorystyka jest zgodna z deską barlinecką. Całkowicie zaufaliśmy sprzedawcy, że wręczył nam odpowiedni produkt. Nasze komentarze były raczej w stylu, „ale wyglądają sztucznie i plastikowo, czy my naprawdę się na nie zdecydowaliśmy?” Później została położona podłoga w salonie i powstała ogromna różnica w kolorze.

Pierwsze nasze komentarze to „przecież tu jest inne światło niż w sklepie”… Coś jednak nie dawało mi spokoju i sprawdziłam fakturę, (z której niewiele i tak dało się odczytać), a potem też zdjęcia, które wykonałam w sklepie podczas podejmowania decyzji. Na zdjęciach mam wiele podłóg którymi byliśmy zainteresowani. Widać ewidentnie, że nie ma nigdzie tej, którą mamy na podłogach. 

Ponieważ był 1 maja do sklepu, w którym zakupiliśmy podłogi pojechaliśmy dopiero w piątek 4 maja. Wynikło z tego, że podłoga na którą się zdecydowaliśmy była źle oklejona etykietą, stąd Pan wbijając zamówienie w komputer zamówił nam inne panele.




Spokój:

Nie było krzyków, ani wrzasków, ani żadnej zewnętrznie widocznej złości. Spokój. Ale im więcej o tym myślę, tym bardziej mi się to nie podoba. Że to nie nasza pomyłka. Że te panele wyglądają tak sztucznie. Że nie pasują do salonowych desek. Że kolor różni się aż tak. Wiele myśli co teraz się stanie.
Najbardziej dołuje mnie fakt, ile na to poświęciliśmy czasu, ile jeździliśmy po sklepach, fachowcach, specjalistach, jak starannie chcieliśmy wybrać produkt. Naszym głównym wyznacznikiem w poszukiwaniach był odpowiedni wzór, kształt, kolor. Zmienialiśmy koncepcje, żeby być jak najbardziej zadowolonym z naszego wyboru. A tu się okazuje, że większa część remontowanej przez nas podłogi to czyjaś pomyłka, a nie nasza decyzja... 




I co teraz?

Sprawa jest w toku. Nie za bardzo mi się podoba jak to wszystko postępuje. I tak naprawdę wciąż nie wiem czego oczekiwać. "




<<><<>><<>><<>><<>><<>><<>><<>><<>><<>><<>><<>><<>><<>>


Tak zaczęłam pisać ten post jakieś 2 tygodnie temu. Potem stwierdziłam, że za wcześnie jest na jego publikację. Złożyłam reklamację pisemną i właśnie minęło kilka dni od odpowiedzi sklepu. Negatywnej oczywiście. Przyznam, że spodziewałam się jakiegoś polubownego rozpatrzenia tej sytuacji...



Reklamacja odrzucona

Odpowiedź odmowna sugeruje, że jest to nasza wina, gdyż towar powinien zostać sprawdzony przed zainstalowaniem na podłogę i że zgadza się z fakturą. I ja się tutaj zgadzam, że towaru nie sprawdziliśmy i muszę potwierdzić, że towar jest zgodny z fakturą, ale ja się pytam, czy sprzedawca w takim razie nie powinien sprawdzić czy sprzedaje nam produkt, na który się zdecydowaliśmy? Co wbija na paragon/fakturę? Pokazał nam próbkę podłogi, a na fakturę wpisał całkiem coś innego. Coś innego nam sprowadził, coś innego zostało nam dostarczane i z automatu zamontowane. Czy to jest w porządku?

Sprzedawca w żaden sposób nie próbuje ponieść odpowiedzialności za błąd jaki popełnił, a błąd wynika ewidentnie z jego winy, bo panele były źle oklejone. Ich praca na sklepie jest nie rzetelna i wprowadza klientów w błąd.



Rzecznik Konsumentów

Udałam się z tą sprawą do Miejskiego Rzecznika Konsumentów, by bardziej zorientować się jak postępować teraz w tej sytuacji i powiem szczerze bardzo się rozczarowałam. Miałam łzy w oczach i płakać mi się chciało, kiedy  poszłam do osoby, która miała mi powiedzieć jakie mam prawa  w takie sytuacji, a zostałam skreślona całkowicie. Pani cały czas broniła sprzedawcy, powtarzając wiele razy, żee on ma racje. Nie rozumiem dlaczego pracodawca nie może ponieść odpowiedzialności za swoja pomyłkę? 

Nawet rzecznik mówiła, że to było nieumyślne spowodowanie błędu… i że obie strony powinny być usatysfakcjonowane z reklamacji, a towaru nie możemy zwrócić, ani wymienić. Nosz kurde , to dlaczego sprzedawca może być usatysfakcjonowany odrzucając reklamację, a ja mam być poszkodowana, kiedy wydalam ponad 2500zł na produkt, który nie spełnia moich oczekiwań?


Pani rzecznik w drugiej części rozmowy, która trwała chyba z dwie godziny, starała się znaleźć jakąś drogę ratunku, ale jeszcze nie wiem czy będziemy podążać tą drogą.

W Kodeksie Cywilnym za to istnieje zapis, na który także naprowadziła mnie pani rzecznik, że niezgodność rzeczy sprzedanej z umową jest także, jeśli produkt kupiony nie posiada właściwości o jakich informował nas sprzedawca pokazując nam próbnik/wzornik. A także kiedy kupiony produkt nie spełnia celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy.



Spokój, o którym wspominałam gdzieś w pierwszej części tego artykułu już gdzieś się kończy. Emocje są, ale staram się, by opadały zanim podejmiemy kolejny krok w działaniach. Pewnie jeszcze napiszę, jak cała sprawa się zakończyła. 

Czujemy się bardzo NIEKOMFORTOWO.



A jak u Was? Znacie lub mieliście podobne przypadki?
Co należałoby zrobić w naszej sytuacji?
Jak postąpiliście w swojej?


Pozdrawiam,
Patrycja


17 komentarzy:

  1. Bardzo przykra historia Patrycja... Nie wiem, co bym zrobiła, bo nie miałam takiej sytuacji. Ale potrafię sobie wyobrazić Twoje rozgoryczenie, bo wiem ile czasu i trudu kosztuje podjęcie każdej decyzji związanej z wykańczaniem mieszkania... Na pewno byłabym wściekła... I nawet nie wiem, co Ci doradzić w tej sytuacji. Napisz, jak się sprawa skończyła. Trzymaj się ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak to się potoczy. na razie bez odpowiedzi ze strony sklepu...

      Usuń
  2. Bardzo Wam współczuję takiej sytuacji. U mnie mąż wszystko załatwia należytą awanturą i wszystko szybko jest wymieniane, bo ludzie w sklepie nie chcą mieć zamieszania. Drastyczne to działanie, ale jak najbardziej skutkuje :) Trzymam kciuki, żeby jednak dało się to odkręcić i pieniążki nie przepadły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę na spokojnie, ale pewnie dobra awantura wskóra nie raz więcej.

      Usuń
  3. Ręce mi opadły, z wściekłości pewnie bym się rozryczała... Mam nadzieję, że sprawę da się rozwiązać pozytywnie dla Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, niestety nie wam za bardzo z której strony ugryźć sprawę. Złożyliśmy odwołanie od reklamacji i cisza na razie...

      Usuń
  4. Nieciekawa sytuacja. Jestem ciekawa jak to wszystko się rozwiąże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa haha :) Ale ten śmiech to już raczej z takiej bezsilności niż z radości...

      Usuń
  5. Ależ pechowa sytuacja, współczuję, mnóstwo nerwów Was to kosztuje. Mam nadzieję, że jednak uda się zakończyć sprawę po Waszej myśli.
    Pozdrawiam , Agness :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Walcz o swoje, większość ludzi nawet by nie pomyślało o pójściu do Rzecznika Konsumentów... Pozdrawiam i trzymam kciuki, Ela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pani Rzecznik to za bardzo po mojej stronie nie była broniąc wciąż sprzedawcę... Bo przecież sprzedawca nie może być teraz poszkodowany! Smutne to.

      Usuń
  7. Przykra sprawa. Mam nadzieję, ze wszystko dobrze się dla was skończy. Trzymam kciuki !
    Pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki za szczęśliwy koniec tej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno mnie u Ciebie nie było i widzę, że sporo mnie ominęło. Ale nie sądziłam, że zobaczę niezadowolenie u Ciebie :( Szkoda, że nie udało się uzyskać wymiany desek na inny kolor... czasem sprzedawca powinien dostosować się do sytuacji, a nie zasłaniać się swoimi prawami. Deseczki nie wyglądają źle, powiem więcej, wygląda to na efekt zamierzony, ponieważ kontrasty są modne :) Nie psułabym sobie humoru i spojrzała na tę podłogę inaczej i polubiłabym ją za ten na początku nie planowany kontrast.

    U mnie ostatnio było bardzo kreatywnie, a czas głównie spędzałam w swojej pracowni :) W efekcie powstało kilka nowych projektów innowacyjnych kocyków dla dzieci i niemowląt. Szczególnie jestem dumna z kocyka w lamy :) Zapraszam do oglądania!

    https://edreamsstyle.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...