sobota, 11 sierpnia 2018

Mieszkanie w kamienicy – historia naszego miejsca


Chciałam mieszkać w kamienicy. Mają piękne okna oraz drewniane podłogi, wysokie pomieszczenia i nierzadko cudowne elewacje, chociaż często zaniedbane…  Zastanawiałam się też jak się będzie mieszkało w tego typu budynku, bo nigdy tego nie doświadczyłam. Obawiałam się sąsiadów i pieców kaflowych. Miałam to szczęście, że o mieszkaniu w tym budynku, w którym zamieszkaliśmy opowiedzieli nam wcześniej znajomi, którzy są zadowoleni i nie wróciliśmy już do mieszkania na blokach. Muszę oczywiście napisać, że ja również jestem bardzo zadowolona i nie żałujemy zakupu, a dodatkowo bardziej zagłębiłam się w historię tej kamienicy i okolicy w której mieszkamy. Jest cudownie!




Od samego początku chciałam się dowiedzieć nieco więcej. Najpierw poczytałam o historii Górnego Śląska, później o zabytkach dzielnicy, w której mieszkam. Dowiedziałam się znacznie więcej niż chciałam.

Budynek, w którym mieszkam z zewnątrz nie jest specjalnie atrakcyjny. Nie ma zdobień i jest pokryty szarym tynkiem. Tynk nie odpada i jest jednolity. Cokoły są z kamienia, a dach łatany, ale bardzo specyficzny. Budynek jest wielki, nie mam pewności, ale chyba to największa kamienica w tej dzielnicy. Dotąd myślałam, że to przeciętny budynek. Dziś jestem nim zachwycona, chociaż nie podobają mi się powieszone na nim reklamy. Jakiś czas temu natrafiłam nawet na Instagramie na zdjęcie tej kamienicy z podpiskiem (parafrazuję): „Im częściej przechodzę obok tej kamienicy, tym bardziej mi się podoba i chciałbym w niej zamieszkać”. To było bardzo miłe :)


Budynek został wybudowany w 1907 roku na rogu zbiegających się dwóch ulic w miejscu starej gospody. Ta gospoda musiała być bogato uczęszczana, gdyż ze względu na nią w kamienny na parterze powstała restauracja. Wejście do niej znajdowało się na „ściętym” rogu, a po bokach były dwie piękne witryny ze szprosami. Dziś niestety jedno okno oraz drzwi są już zamurowane. A szkoda. Lokal usługowy jest pusty i czeka na wynajęcie. Nie pamiętam, żeby była w nim kiedyś restauracja.

Kościół Michała Archanioła w Michałkowicach i dom parafialny:












100 lat temu widok z okien był na kościół, którego początki sięgają XIII wieku, a który w ramach powiększania kościoła został całkowicie od nowa wybudowany w 1904 roku wg projektu Ludwiga Schneidera. Był także widok na dawny dwór, dziś już odrestaurowany Pałacyk Rheinbabenów. Również były zapewne widoczne budynki szkoły i chlewików, których dzisiaj już nie ma, jest za to stoi dziś biedronka i kilka 10-piętrowych bloków.

Dworek sam w sobie jest bardzo ciekawy. Do XVI wieku był on jedynie drewnianą budowlą choć osadzoną na murowanych fundamentach. Następnie zaczął być wzmacniany murowanymi dobudówkami. Z czasem ulegał on jeszcze wielu dobudowom i przebudowom. W XVIII wieku wszedł w posiadanie rodu von Rheinbaben, którzy zmienili jego styl architektoniczny na neogotycki.
Po II wojnie światowej pałac zaczął funkcjonować jako Dom Kultury.

Dziś w tym okręgu znajduje się Park Górnik. Park choć ciekawy, bo ma staw, spory plac zabaw, wiele alejek, znajduje się w nim także przedszkole, ma już niewiele wspólnego z dawnymi czasami. Dawniej znajdowały się tutaj także zadrzewienia oraz miejsce do wypoczynku, naturalny krajobraz łączył się z widokiem na szyb górniczy. Ogród zamkowy posiadał własne alpinarium, kaskady, dekoracyjne pnącza i altany. Zajmował się nim ogrodnik i leśniczy, którzy mieszkali po drugiej stronie parku w pięknym budynku, obok którego znajdowały się także stajnie, chlewiki, budynki gospodarcze oraz szklarnie. (Szklarnie pamiętają jeszcze moi rodzice, niestety także dziś już ich nie ma).

Pałacyk jeszcze z remontem na terenach wokoło:








Dawna willa dyrektora kopalni:







Dziś park miejski znajduje się na terenie dworu pałacu, ale dawniej był to teren prywatny. Park znajdował się nieopodal za cmentarzem. Była tam także restauracja i kąpielisko - więc całkiem na bogato jak na wiejskie klimaty. Później park zaczął podupadać. W latach 70 przejął go w opiekę Śląski Park Kultury i Rekreacji, ale  o niego nie zadbał. Dziś Park prezentuje się jak na poniższym zdjęciu. Gęstwina do której ledwo do się wejść. Spotkać tu jednak można fundamenty po dawnym budynku czy betonowe schody donikąd. (Nie mam tych zdjęć, bo z wózkiem dziecięcym ciężko tam się przedrzeć ;) )




Cala okolica była wsią. Budynki tutaj były drewniane, a w latach 1907-1912 powstały niemal wszystkie kamienice jakie się tutaj znajdują. Sugeruje to wzbogacenie się wioski za pomocą prosperującej tutaj kopalni. Przybywało także w te strony więcej emigrantów stąd właśnie takie zmiany gospodarcze, jak nowe kamienice czy większy kościół. Ostatni drewniany dom został zburzony w latach 70. Wtedy także znajdujące się tutaj kąpielisko i park miejski uległ całkowitemu zaniedbaniu.
Dziś kogo pytam, nikt nie wie o jego istnieniu. Niestety nie wiem w jakich latach cieszył się największą chwałą.


Obok kamienicy rok później wybudowano na gruncie kościelnym przez ówczesnego proboszcza dom pomocy społecznej. Został przeznaczony on dla osób chorych, samotnych i starszych, którymi zajmowały się siostry boromeuszki. Przy domu powstała także Szkoła Gospodarstwa Domowego, w której uczono dziewczynki prac domowych.
Podczas II wojny światowej w Domu przebywały sieroty niemieckie. Po wkroczeniu wojsk radzieckich, Polski Czerwony Krzyż wykorzystał dom do opieki nad rannymi żołnierzami. Prawdopodobne, że wiele miejscowych angażowało się w prace w Domu Opieki.

Dom Opieki Społecznej Sióstr Boromeuszek:




Niektóre kamienice były przeznaczone dla urzędników, willa dla dyrektora kopalni, a w tej mojej zamieszkiwali górnicy. Po 111 latach od jej wybudowania zamieszkaliśmy my. Wcześniej przez ponad 20 lat mieszkali tu mili Państwo z córką. Od sąsiada mąż się dowiedział, że z 50 lat temu mieszkała tu niemiła pani, która nie pozwala grać dzieciom w piłkę na podwórzu… Ale pewnie to ona miała tak pięknie pomalowane ściany wałeczkami… :)

Od XIX wieku to miejsce rozkwitało. Rozwijało się gospodarczo, ekonomicznie i rekreacyjnie. W latach 20. XX wieku po powstaniu śląskim, kiedy wieś ta zaczęła należeć do Polski przyszedł kryzys i bieda. Dziś znowu dzieje się lepiej. Na tyłach kamienicy widać pola, które już niebawem zostaną zastąpione nowymi osiedlami.


Lata 70.:








To chyba tyle. Historia pisze się dalej. Ząb czasu widać znacząco na klatce schodowej. Raczej wielu odstrasza, choć dla mnie ma ona swój urok. Specjalnie ciekawej lub mrożącej historii/bajki dla Was nie miałam, raczej nudna historia, jednak szczerze Wam powiem inaczej teraz patrzę na otaczające mnie budynki i okoliczne drzewa, kiedy poznałam tak wiele faktów.

Doszukujecie się czasem ciekawych faktów z przeszłości?

Pozdrawiam,
Patrycja


*Celowo nie zamieszczam tutaj zdjecia miejsca w którym mieszkam. Publicznie rozpowszechniam zbyt wiele prywaty stąd większa ostrożność. Pozdrawiam

13 komentarzy:

  1. Niech się dobrze mieszka, piękny, historyczny dom :)
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc, jakoś nie bardzo mnie to interesowało, szczególnie, że mój dom rodzinny był postawiony na wsi przez moich rodziców. Późniejsze mieszkania w Anglii były tymczasowe, a obecne to nowy budynek z bodajże 2013 roku.
    Kamienice mają w sobie pewien urok i tajemnicę :) Fajnie, że Tobie się mieszkanie podoba :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zadowolona. Wpis chyba faktycznie może być nudny, ale ma też na celu przypomnienie, że warto zadbać o pamięć swego miejsca zamieszkania. Dziękuję za szczerą opinię. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Fakt, wiele ciekawych historii można się dowiedzieć kiedy zgłębi się lokalną architekturę i jej pochodzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A takich informacji warto szukać w bibliotekach, albo podpytując sąsiadów ;)

      Usuń
  4. Na pewno miejsce z duchem historii. Niech się dobrze mieszka...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post. Stare kamienice mają swoje historie. Jestem zachwycona kościołem i pałacykiem.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - w takich miejscach jest historia. Niestety idzie w zapomnienie. Widać to właśnie po okolicy w której mieszkam. Mało kto wie jak tu było 100 lat temu. Pamiętne jest jedynie nazwisko von Rheinbabenów

      Usuń
  6. Hej, w końcu dotarłam do Ciebie! I teraz tak porządnie, z ekranu komputera
    (bo telefon jednak nie dał rady wcześniej) oglądam sobie i czytam co słychać :) Strasznie się cieszę, że podoba Wam się okolica i sama kamienica :) Myślę, że im więcej ludzi będzie mówić o zachowaniu i utrzymaniu w porządku tych budynków, tym lepiej. Trzymam kciuki za pozbycie się tych wszędobylskich reklam i banerów. Ale pałacyk jest odnowiony, więc jednak coś ruszyło...
    Lecę czytać dalej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny. Masz całkowitą rację - im więcej ludzi będzie rozmawiało o zachowaniu czystości tym będzie się to wszystko poprawiało. Co do reklam... przyznam, że jest kilka takich spraw do rozwiązania z budynkami, że mieszkańcy najpierw walczą o inne rzeczy. Mam nadzieję, że uda się wszystko jakoś utrzymywać w dobrym stanie. Historyczne budynki zasługują na szacunek i pamięć o dawnych latach tej miejscowości. Cieszę się, że prowadzisz taki blog i profil na IG, który pokazuje piękno tych budynków, którego inni nie dostrzegają. Poprzez wąski kadr twoich zdjęć może niejednemu otworzą się oczka i spojrzy w górę z odrobiną pozytywnej wyobraźni by dostrzec, że Polska ma tak piękne kamienice :) Pozdrawiam

      Usuń
  7. Urocza ta kamienica :) Szczególnie ten balkon z przodu i te okna :)

    OdpowiedzUsuń